Książki i recenzje związane z hasłem: książki dla dzieci
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki dla dzieci. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 listopada 2019

Dr Sarah Horlofsen i Dagmara Geisler - Co to ten rak?



Małych ludzi chcemy chronić przed wszystkim co złe – chorobami, złymi emocjami – i wszystkim co dorosłe. W najprostszy sposób, czyli izolując, a przecież to co złe należy oswajać, uczyć jak sobie z tym radzić, może nawet przekuć w coś dobrego, a to co dorosłe i niezrozumiałe – wyjaśniać. Chciałoby się powiedzieć obowiązkowo, w ramach wychowania. To byłaby najlepsza ochrona. Jednak obserwuję ten świat od pewnego już czasu i niestety musiałam dojść do smutnego wniosku, że tak nie jest i nie będzie w najbliższym czasie. Rodzice często nie potrafią rozmawiać na trudne tematy nawet z innymi dorosłymi, a dzieci żyją pod coraz grubszymi i mniej transparentnymi kloszami. 

Idealistycznie można mieć nadzieję, że edukacja spełnia tutaj swoją rolę, ale cóż – właśnie tylko idealistycznie. Pozostają więc materiały do których dzieci mogą sięgnąć same lub z rodzicem, które zawalczą ze strachem przed zadawaniem pytań i nadadzą kształt nieznanemu. Tego typu książki – dostępne w bibliotekach, szkołach, szpitalach – są moim zdaniem na wagę złota. Chociaż powinny być tylko pewnym uzupełnieniem, rzeczywistość jest inna i na pewno są dzieci, z którymi nikt nie rozmawia o „problemach dorosłych”, mimo że są to problemu dotykające również je.

piątek, 23 grudnia 2016

Tomasz Samojlik i Adam Wajrak - Umarły las

Gdzieś na Dzikim Wschodzie, lub też w Puszczy Białowieskiej, jest Umarły Las. Umarły Las pełen życia – jak się okazuje – i to nie z innego powodu, jak właśnie dlatego, że jest umarły. Nie są to bynajmniej żadne mrzonki, wszystko w bardzo edukacyjnym tonie. Adam Wajrak za pomocą lekkiej, komiksowej formy przybliża najmłodszym tajemnice puszczy, tego gdzie, jak i dlaczego żyją zwierzęta, co jest ważne w ekosystemie lasu, dlaczego nie wystarczy sadzić nowych drzew, żeby wszystko było tak jak ma być. I oczywiście - dlaczego życie jest właśnie w umarłym lesie.

W głównych rolach obsadzone zostały ptaki, a konwencję obrano westernową. Jest fabuła i jest akcja, są też pełne szczegółów, ciekawe rysunki. Całość powinna spodobać się zarówno najmłodszym, jak i nieco starszym dzieciakom – ja testowałam na 10-latku i był bardzo zadowolony, ale jestem pewna, że duże, poglądowe obrazki spodobają się też 4-latkom. Przyrodnicze ciekawostki natomiast zawsze w cenie. I dorosły się czegoś dowie. A co najlepsze pod płaszczykiem lekkiej treści i ciekawostek Wajrakowi i Samojlikowi udało się przemycić sporo aktualnych treści. Bardzo udany ekologiczny manifest.

Jedynym minusem jest to, że komiks kończy się w połowie. Jak coś się zaczyna, to dobrze byłoby to skończyć. Kontynuacja - oczywiście, jak najbardziej, ale dobrze wątek dociągnąć do końca. Przymykam na to troszkę oko, ze względu na przede wszystkim edukacyjny charakter publikacji, ale lekkie rozczarowanie nastąpiło i nie będę tego kryć.

Drobny mankament, nie będę długo narzekać. Tym bardziej, że książkę można przeglądać wzdłuż i wszerz, można skupić się na jednym obrazku i snuć dziesiątki pobocznych opowieści. Główna historia jest tu czymś co określiłabym jako "pretekst". Znalazłam w komiksie to co lubię najbardziej, czyli pożywkę dla wyobraźni. W związku z powyższym - polecam.

Ocena : 7+/10

czwartek, 16 czerwca 2016

Peng i Hu - Hirameki

Od jakiegoś czasu księgarnie zalewane są różnego rodzaju kolorowankami i połącz-kropkami dla dorosłych – mnie ten trend nie porwał. Być może spełniają swoją antystresową funkcję, dla mnie jednak element kreatywności jest obowiązkowy. Dlatego też z dużym entuzjazmem podeszłam do Hirameki – wpasowującego się z jednej strony w panujący trend, z drugiej - nowatorskiego pomysłu. Hirameki oznacza olśnienie, inspirację i w tych dwóch słowach zawiera się właściwie cała ich istota. Książeczka zawiera strony pełne kleksów i plamek, różnokolorowych, różnokształtnych. Naszym zadaniem jest nadanie im sensu, odkrycia tego co w nich się kryje. 

środa, 11 maja 2016

Izabela Skorupka - Marcelina i Pamięć Przodków

Debiut, a zarazem pierwsza część serii o przygodach Marceliny Łobzowskiej. Nietypowa przygodówka dla dzieci, opowieść o tym, że "słowa mają moc". Pełna magii i fantazji opowieść przepływająca przez pokolenia i ostatecznie krystalizująca się w pełnych przygód dniach spędzonych przez Marcelinę w Bezczasie.

Dzień zapowiadał się zwyczajnie, choć zaraz po przebudzeniu pojawił się dobrze Marcelince dreszczyk - pojawi się przygoda. Kto by pomyślał, że jeszcze przed śniadaniem. Nie wiadomo skąd i kiedy w ręce pojawia się przypominający bursztyn kamień, a po chwili Marcelina... znika. Rodzina nawet nie zdążyła zareagować - Marcelina ulotniła się w pół słowa. Owym kamieniem był bowiem Kamień Przodków, który przyczynił się już kilkakrotnie do uszczuplenia rodziny Łobzowskich. Wszystko jednak działo się lata temu, nikt nie pamięta konkretnych wydarzeń, a jedynie przestrogi, które traktowano z obawą, ale również z pewnym dystansem.

wtorek, 22 marca 2016

Jørn Lier Horst - Zagadka dna morskiego oraz Zagadka hien cmentarnych

Autor, którego znacie być może z serii kryminałów o komisarzu Wistingu - Jørn Lier Horst. "Zagadka dna morskiego" oraz "Zagadka hien cmentarnych", to dwa tomy cyklu Clue, skierowaneego do młodszych czytelników (myślę, że w wieku 10-12 lat). Głównymi bohaterami - młodymi detektywami jest trójka nastolatków - Une, Cecilia i Leo, mieszkająca na Zatoką Okrętów, okoliczu jak się okazuje skrywającą wiele tajemnic. W większości nieszkodliwych, związanych z przeszłością, ale też takich, które bezpośrednio wpływają na życie w tym miejscu. 

Przyjaciele poszukują poniemieckiego skarbu, ale też starają się rozwikłać zagadkę śmierci mamy Cecilii, która utonęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Zresztą ta śmierć wisi nad całą serią, jej temat pojawia się i znika, a każda książeczka tylko nieco posuwa nas do przodu. Jednocześnie kwestia matki Cecili nadaje książkom mroczny klimat i pomaga w budowaniu napięcia. Młodzi są ciekawscy, ale raczej grzeczni, dużo filozofują, chętnie gawędzą ze starszymi, a w swoich detektywistycznych zabawach znają umiar. Dreszczyk emocji musi płynąć z innego źródła.

czwartek, 4 lutego 2016

Jarosław Iwaszkiewicz - Kocia książka

Odkrywania na nowo Iwaszkiewicza przez Annę Król ciąg dalszy. "Rzeczy" - intymna biografia, o której pisałam niedawno rozpaliła mój apetyt na całą twórczość Iwaszkiewicza, na początek jednak zabrałam się za książkę wydaną niedawno, równolegle z "Rzeczami". "Kocia książka" do czytelników trafia po raz pierwszy i jest to jedyną pozycją w dorobku autora, skierowaną do dzieci. Właściwie do dzieci własnych. "Kocia książka" powstała w zeszycie, a jej współautorkami są Marysia i Tereska, córki Iwaszkiewicza. Dziecięce historyjki, tworzone dla zabawy, pozbawione morałów, czysta radość. Inspirowane Bukasią, kotką Iwaszkiewiczów.


Anna Król "dopracowała", to co znalazła zapomniane w szufladzie, podczas spacerów po Stawisku, dawnym domu Iwaszkiewiczów, dziś muzeum. Ożywiła we współpracy z ilustratorką Alicją Rose zapomniane słowa i obrazy, zapewniła oprawę, nadała kontekst. "Kocią książkę" odczytałam jako uzupełnienie i kontynuację, tego co znalazłam w "Rzeczach". Książka zainteresuje nie tylko najmłodszych, znalazł się w niej długi wstęp, w którym Anna Król przedstawia Iwaszkiewicza i jego rodzinę, opisuje okoliczności odnalezienia książki i jej powstania. Jeśli jesteście po lekturze "Rzeczy", na pewno docenicie i tę pozycję.

środa, 16 września 2015

Sposoby na zaśnięcie we współczesnych wierszach i ilustracjach dla dzieci

Kolejna pozycja dla dzieci w tym miesiącu, tym razem współczesne wiersze w zaskakująco klasycznym stylu. Dwanaście wierszy, dwunastu rysowników i dziewięciu poetów - piękne wydanie i mieszanka stylów, w pięknej kompozycji. Dwanaście sposobów na zaśnięcie, a więc wiersze raczej spokojne, w których liczy się zdecydowanie coś innego, niż rym. Młody czytelnik został doceniony i potraktowany z należytą powagą - nie znajdziecie tu "wierszyków", "rymowanek", ale utwory pobudzające wyobraźnię, niebanalne tematy i mnóstwo smaczków - po wierszach nie da się skakać, na każdym trzeba na dłużej się zatrzymać, przestudiować piękne ilustracje itd.

Najbardziej spodobała mi się różnorodność bez przekombinowania. Smak i styl. Każdy wiersz jest inny, każdy w inny sposób jest interpretowany graficznie, są tu teksty mniej i bardziej poważne, dłuższe i krótsze, dla dzieci mniejszych i większych. Pełen przekrój, który nie tylko ma bawić, niekoniecznie "uczyć", a pozwala zauważyć, pokazać dziecku kawałek sztuki, porozmawiać o poezji i jej formach. Wcale nie przesadzam, zestawienie jest zaskakujące i nie ma tu jednej konwencji, raczej pewien przegląd, czytelny i dobrze widoczny również dla najmłodszych.

piątek, 4 września 2015

Małgorzata Oliwia Sobczak - Mali, Boli i Królowa Mrozu


Baśń, to nie bajka - choć patrząc na różnego rodzaju przeróbki klasycznych pozycji, można odnieść zupełnie inne wrażenie. Baśń bywa mroczna, może dotykać trudnych kwestii, jest w niej obecne to co łatwe i to co dobre, ale też zło i niedopowiedzenia. Dobrze było sobie o tym wszystkim przypomnieć, a raczej uświadomić sobie co też czynimy z baśniami - usuwamy śmierć, przemoc, wszystko co może budzić strach, w dużej mierze emocje jako takie. Niby nie jest to coś, z czego nie zdawałam sobie sprawy, a jednak patrząc na te kwestie przez pryzmat "Mali, Boli i Królowej Mrozu", a nie disney'owskich księżniczek, z większą mocą uświadomiłam sobie co tracimy. Zupełnie inny wymiar ma utyskiwanie nad interpretacją, niż spostrzeżenie, że czegoś po prostu nie ma.

No bo gdzie są baśnie? Ostatnimi czasy zdarzyło mi się co najwyżej trzymać w dłoniach pozycje, które określano mianem "baśni dla dorosłych", a ja sama nigdy nie wpadłabym na to, by je sklasyfikować jako baśń. Częściej mamy do czynienia z baśniowym widokiem, klimatem, motywem, czy całą historią, ale ta "baśniowość" wydaje się być wypłukana ze znaczenia. Ginie gdzieś cała sfera metafor, to co według mnie najważniejsze - przenikanie się światów i znaczeń, prostota i przenikliwość, prawda. Baśń, to nie bajka - nie tylko dlatego, że w baśniach są elfy i złe wilki.

piątek, 21 listopada 2014

Anna Piwkowska - Franciszka

Franciszka to czternastoletnia dziewczynka, którą poznajemy w momencie, gdy jej mamę zabiera pogotowie, ona zostaje sama w domu, a już po chwili w jej życie wkracza nigdy niewidziana babcia. Wkrótce okazuje się, że nowa sytuacja nie jest chwilowa i dziewczynka najbliższe kilka miesięcy będzie musiała spędzić z babcią, w dodatku jej kontakt z mamą będzie mocno ograniczony. Co naturalne i do przewidzenia - budzą się w niej nieznane emocje, nad którymi wcale nie będzie łatwo zapanować. Bunt, złość, smutek, perspektywa utraty najbliższej osoby. 

Nie tylko sytuacja Franciszki jest trudna, okazuje się, że wokół niej znajdowało się wiele spraw, o których nie miała pojęcia, na które nie zwracała uwagi, bądź do których nie miała dostępu. Dziewczynka (a właściwie dziewczyna, bo Franciszka bardzo szybko dorasta) w ekstremalnych warunkach odkrywa samą siebie, zmienia się i otwiera na świat i innych ludzi, których wcześniej raczej nie doceniała i traktowała przedmiotowo. Do tej pory żyła w złotej klatce, była dzieckiem, nieco egoistycznym, nieśmiałym. W nowej sytuacji musi odkryć jakie wartości są dla niej najważniejsze, aby przetrwać trudny czas.

wtorek, 21 stycznia 2014

Luke Pearson - Hilda i Troll / Hilda i Nocny Olbrzym

Zachęcona dobrym przyjęciem "Jasia Ciekawskiego" i Waszymi poleceniami, postanowiłam kontynuować przygodę z komiksami dla dzieci i sprawdzić Hildę, którą wszyscy się zachwycają. Muszę przyznać, że urzekła nas od pierwszych stron, a nawet jeszcze wcześniej - komiks jest naprawdę pięknie wydany, zachwyca już jako przedmiot. Ale to co w środku przerosło wszelkie moje oczekiwania, szczególnie jeśli chodzi o reakcję młodego, ale o tym zaraz.
Hilda to (nie)zwykła dziewczynka, mieszkająca z mamą pośrodku niczego, w górach, gdzieś w Norwegii. Lubi rysować i mówi o sobie łowca przygód. Na swojej drodze spotyka przeróżne stworzenia zamieszkujące w pobliżu - drewniaka, leśne olbrzymy, elfy, trolle, puchy.. I nie można zaprzeczyć - ma przygody.

sobota, 28 grudnia 2013

Matthias Picard - Jaś Ciekawski. Podróż do serca oceanu

Dziś recenzja książki wyjątkowej - chyba pierwszej takiej na rynku - komiks 3D dla dzieci. Książkę czytał i testował ze mną sześciolatek i to taki, który sam czytać niezbyt lubi, ale wszystkie komiksy sprawnie pochłania. "Jaś Ciekawski. Podróż do wnętrza oceanu" sprawdzi się w przypadku dzieci, które jeszcze nie czytają i tych, które za czytaniem nie przepadają. W książeczce nie pada żadne słowo, przygoda jest wizualna, a historię trzeba budować samemu.

"Jaś Ciekawski.." jest, mimo tego treściwy. Książkę dwukrotnie przejrzałam sama i kilka razy z młodym, za każdym razem zwracałam uwagę na inne szczegóły, w zależności od tego kto opowiadał trochę inaczej toczyła i kończyła się historia. Za każdym razem byłam też coraz bardziej entuzjastycznie nastawiona do Jasia. 

niedziela, 24 lutego 2013

J. K. Rowling - Baśnie barda Beedle'a

Czyli coś dla fanów Harrego Pottera. Cieniuteńka książka, przeczytać w niej możemy pięć baśni oraz komentarz Albusa Dumbledore'a (rzecz jasna - postać fikcyjna) do każdej z nich. Pozycja zdecydowanie dla młodszych czytelników, dla tych których porwał świat Harrego Pottera i którzy lekturę całej serii mają za sobą. Czytanie tej książki, bez wcześniejszego przeczytania serii po prostu jest bez sensu i wątpię by komukolwiek sprawiła w takiej sytuacji przyjemność.

Ja całą serię przeczytałam już jakiś czas temu, sięgając po tę książkę teraz, kiedy Harry Potter już w dużej mierze wyparował z mojej głowy nie odnalazłam tego magicznego świata, który porywa podczas lektury całej serii. Zresztą może chodzi również o mój wiek, może gdybym miała z 10 lat mniej inaczej bym odebrała tę książeczkę.