środa, 28 lutego 2018

Sophie Hannah - Druga połowa żyje dalej


Na początku powiem, że Sophie Hannah, chyba jako jedyna autorka kryminałów nie znudziła mi się po 1-2 książkach. Nawet Nesbo, którego swego czasu wychwalałam pod niebiosa ostatecznie opatrzył się i z każdą kolejną pozycją zaskakiwał mniej i mniej, aż przestał zaskakiwać zupełnie. W zasadzie Hannah tworzy kryminały bardzo klasyczne, zbrodnia zajmuje w jej książkach zdecydowanie najwięcej miejsca i choć postaci detektywów pozostają te same i są w każdej książce rozwijane, to nie one grają pierwsze skrzypce. Bohaterowie każdej konkretnej części serii – ofiary i oprawcy - detektywi, a także różnego rodzaju bardziej społeczne kwestie, wszystko to się wzajemnie uzupełnia
i nie dominuje. Hannah w tej kwestii jest mistrzynią równowagi - wszystko kręci się wokół głównego tematu, w idealnie dobranych proporcjach.

wtorek, 27 lutego 2018

Ignacy Karpowicz - skąd ta Sońka?!


Szukam od pewnego czasy w twórczości Karpowicza odpowiedzi. Po przeczytaniu „Sońki" byłam pewna, że je znajdę. Nie znajduję. Nawet pytań. Spotkało mnie natomiast kilka rozczarowań.
Rozczarowujące „Gesty", „Niehalo", co było niehalo. „Ości" stające w gardle.
Pretensjonalne i puste, przekombinowane i wulgarne. Gdzie jesteś piękno z „Sońki"? Chcę wlać w siebie nowy pokład wrażliwości i chciałam by dał mi go Pan Karpowicz.
Czy „Miłość” to w sobie ma? To czego szukam? Niech ktoś mi podpowie, bo już chciałabym przestać robić sobie Karpowiczem krzywdę.