Książki i recenzje związane z hasłem: Ocena: 3/10
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ocena: 3/10. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 grudnia 2016

Czerwone złoto - Tom Hillenbrand

Recenzję pierwszej części, czyli „Diableskiego owocu” znaleźć można TU.

Sympatyczny luksemburski restaurator znów na tropie wielkiego przekrętu. Znów też konfrontuje swoją piękną wizję kulinarii jako sztuki z przemysłową, brudną rzeczywistością. W trakcie niezwykłej kolacji, na którą Xavier Kieffer zostaje zaproszony przez burmistrza Paryża, ginie uznany kucharz sushi. Całość wygląda na przykry wypadek, jednak nie wszyscy wierzą w tę teorię – między innymi Burmistrz, który zleca prywatne śledztwo Xavierowi.

Od początku wydaje się naciągane, prawda? Faktycznie Xavier miał u burmistrza pewien dług wdzięczności, ale jednak do tej roboty bardziej nadałby się hm... prywatny detektyw? W pierwszej części główny bohater trafia w sam środek zagadki kryminalnej przypadkiem i właściwie orientuje się w sytuacji na tyle późno, że nie ma z niej ucieczki, a w „Czerwonym złocie” jest już regularne śledztwo, chociaż kompletnie bez punktów zaczepienia, ze ślepymi, a niezmiennie trafnymi strzałami. Mało wiarygodne i niestety też mało ciekawe.

piątek, 8 kwietnia 2016

T.R. Richmond - Prawda o dziewczynie

Alice Salomon umiera. Tonie, a otwartym pozostaje pytanie o okoliczności śmierci, choć oficjalna wersja mówi o nieszczęśliwym wypadku. Pijana dziewczyna, pierwszy śnieg, policja sprawą jest zainteresowana zdecydowanie w mniejszym stopniu, niż media. Sprawa, która powinna wedle logiki przycichnąć po kilku dniach nabiera rozgłosu, mnożą się teorie spiskowe, pojawiają się też osoby, które niekoniecznie dobrze życzyły Alice. Profesor Cook, antropolog, były nauczyciel Alice, obserwując powstały szum postanawia stworzyć pośmiertny portret dziewczyny.

Książka składa się z wielu skrawków – maili, sms-ów, archiwalnych artykułów Alice, jako dziennikarki, listów, fragmentów pamiętników, wpisów na forach, notek na blogach, przemyśleń profesora Cooka. Efektem jest książka bez akcji i fabuły, którą czytelnik samodzielnie składa. Niestety, w moim odczuciu, jest to efekt fatalny. Choć może nie wynika to z samego zamysłu, a raczej nieciekawych i niedojrzałych postaci, męczącego patosu, atmosfery skandalu, fałszywej głębi.

wtorek, 23 lutego 2016

M.A. Larson - Akademia Pennyroyal

Dziś słów kilka o książce, obok której (jako dziecko Harrego Pottera) przejść obojętnie nie mogłam. Być może już ktoś próbował mnie kusić, być może jest to piętnasta seria porównywana do klasycznego już Harrego. Do tej pory jednak nie uwodziła mnie literatura młodzieżowa, w związku z czym "Akademia Pennyroyal" jest dla mnie pierwszą.

Tytułowa Akademia jest szkołą dla przyszłych rycerzy i księżniczek, można powiedzieć - placówką o wojskowym charakterze. Baśniowym światem wykreowanym przez M.A. Larson wstrząsają ciągłe ataki ze strony wiedźm i smoków, wypracowana przed laty przewaga zaczyna topnieć, a odpowiedź na pytanie, czy dobro wygra? przestaje być oczywista. Powagę sytuacji obrazuje chociażby zmiana polityki szkoły, która po raz pierwszy w historii rekrutuje kadetów również spośród osób nisko urodzonych. Nie ma wiele czasu, by ratować to co dobre, nie ma czasu też na długie dzieciństwo i miękkie metody. Szkoła działa w czasie wojny.

wtorek, 9 lutego 2016

Gregory Samak - Księga życia

Elias Ein, jako jeden z nielicznych członków swojej rodziny przeżył Holocaust, wiele lat po wojnie, już jako starszy człowiek wie, że wraz z jego życiem, skończy się również historia jego rodu. Niegdyś znanego i poważanego. Przytłoczony historią i własnymi przeżyciami, zgorzknieniem i nieukojonym żalem, postanawia spędzić swoje ostatnie lata w Brunau, niewielkim austriackim miasteczku, chce uciec. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że przeprowadza się do rodzinnego miasta Hitlera, a tym bardziej, że zamieszka w domu, w którym się wychował. 

Mężczyzna szybko odkrywa natomiast inną tajemnicę, którą skrywa dom. W piwnicy znajduje ogromną bibliotekę, którą jak się okazuje stanowi "Księga życia" - księga, w której zapisany jest los każdego człowieka. Okazuje się, że dzieło może być przez Eliasa nie tylko czytane, ale również edytowane - dotknięcie kart umożliwia przeniesienie się w czasie i uczestniczenie w minionych wydarzeniach. Elias ma okazje rozprawić się z tym, co dręczy jego osobiście od lat, a jednocześnie zmienić historię o 180 stopni. Przede wszystkim chce jednak odzyskać rodzinę, chce zyskać "przyszłość". 

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Sabina Jakubowska - Dom na Wschodniej

W tym miesiącu zrecenzuję kilka książek dla młodzieży, cykl ten rozpoczynam "Domem na Wschodniej" - debiutancką powieść Sabiny Jakubowskiej. Książka ta otrzymała przedpremierowo nagrodę główną w konkursie Promotorzy Debiutów Instytutu Książki i Fundacji Tygodnika Powszechnego, nie mogłam się nie skusić - za literaturą młodzieżową jako taką nie przepadam, ale czasami można trafić na tak cudowne perełki, że warto ryzykować i czasem się przemęczyć. "Dom na Wschodniej" zapowiadał się doskonale.

Nastoletni Doro, 5-letnia Róża i ich mama Florentyna przeprowadzają się do Jadowników z Krakowa. Uciekają przed przeszłością, przemocą i strachem, nie ukrywają się, po prostu chcą zacząć żyć, cieszyć się, zaznać nieco normalności. Dość szybko Doro z domu przy ulicy Środkowej, trafia na Wschodnią. Poznaje towarzystwo krótko mówiąc nie pasujące ani do czasu, ani do miejsca. Jaśnie Pani Emma i jej służba, a do tego powiększające się w szybkim tempie stadko dzieciaków. Pogotowie rodzinne. Szybko cała trójka ze Środkowej przenosi się na Wschodnia i zasila barwne towarzystwo. Kiedy dużo się dzieje – wsparcia nigdy za wiele.

środa, 21 października 2015

Wulf Dorn - Koszmarna cisza

Psychiatra Jan Forstner po załamaniu nerwowym, rozwodzie i utracie pracy usiłuje ułożyć sobie życie na nowo. Znalezienie pracy okazuje się największym problemem, ale gdy zaczyna godzić się z koniecznością rezygnacji z kariery, nadchodzi oferta z jego rodzinnego miasta, z kliniki, w której wiele lat temu pracował ojciec Jana. Ojciec, który zginął w wypadku samochodowym kilka dni po porwaniu drugiego syna - sześcioletniego Svena, którego nigdy się nie udało się odnaleźć. To nie koniec "duchów" - jest jeszcze matka i rówieśnica z sąsiedztwa, które popełniły samobójstwo. We wszystkich tych wypadkach Jan widzi swoją winę, od żadnej nie uwolnił się przez ponad 20 lat. Wie jednak, że inna propozycja pracy się nie pojawi i jeśli chce pozostać w zawodzie, będzie musiał zmierzyć się z własną przeszłością. Jest to zresztą jeden z warunków dyrektora kliniki - Jan obowiązkowo musi przejść terapię.

To co miało przynieść poprawę rozbudza jednak dawno uśpione lęki i wspomnienia, pchając Jana do rozpoczęcia własnego śledztwa. Mężczyzna coraz bardziej przekonany jest o pewnych nieprawidłowościach w klinice, a na horyzoncie pojawiają się kolejne śmierci, mniej lub bardziej związane z kliniką...

niedziela, 30 sierpnia 2015

Vanessa Tait - Dom po drugiej stronie lustra

Prawnuczka Alice Liddell, czyli tytułowej Alicji z "Alicji w Krainie Czarów" na podstawie dostępnych sobie źródeł i korzystając z własnych wyobrażeń na temat genezy powstania wspomnianej książki tworzy historię rodziny Liddell'ów. Alicji i jej sióstr, wielebnego Dodgson'a, czyli Lewis'a Carroll'a, państwa Liddell'ów. Opisuje bale, pikniki, wycieczki i życie codzienne z perspektywy Marii - guwernantki dziewczynek. Zgorzkniałej, pełnej przywar starej panny, która w nikłym stopniu rozumie wszystko co ją otacza. 

Na lekturę zdecydowałam się ze względu na sentyment, którym darzę "Alicję w Krainie Czarów", jedną z moich ulubionych książek dzieciństwa. Zabierając się do czytania, zaczęłam się jednak zastanawiać, co tak naprawdę "Dom po drugiej stronie lustra" może wnieść i do mojej fascynacji i do samej historii Carroll'a. Być może gdybym nie postawiła sobie tego pytania - mój odbiór byłby inny, choć przypuszczam, że pytanie to jest tak oczywiste, że bez niego książki po prostu nie da się przeczytać. Niestety, "Dom po drugiej stronie lustra" nie wnosi nic. Są w nim przedstawiane wydarzenia, który mogły się zdarzyć lub których wcale nie musiało być. Vanessa Tait z talentem literackim raczej przeciętnym, ucieka się do fortelu, opowiada nie własną historię rodzinną, ale kryje się za klasyczną pozycją, wpisaną w historię wielu osób. 

wtorek, 23 września 2014

Mateusz Czarnecki - Otwórz oczy, zaraz świt


Teo, to młody człowiek, który zdążył odnieść już na polu zawodowym spektakularny sukces - na pierwszy rzut oka ma wszystko - pieniądze, pracę, piękną kobietę. Jego życiu czegoś jednak brak - uświadamia sobie to podczas krótkiej podróży do Indii. W jej trakcie przypomina sobie o sobie samym - swoich marzeniach, pragnieniach. Uzmysławia sobie, że stał się sobie obcy, że droga, którą szedł do tej pory zaprowadziła go w miejsce, w którym wcale nie chciał się znaleźć.

Postanawia w swoim życiu coś zmienić, odnaleźć samego siebie i swoją drogę. Po powrocie do Polski, co prawda plan nieco się rozmywa, ale pasmo niepowodzeń na gruncie zawodowym bardzo ułatwia decyzję o kolejnym wyjeździe – Teo postanawia znów wyjechać do Indii, spróbować życia z Amirą – dziewczyną poznaną w Bombaju, która dla Teo stała się bodźcem do refleksji i która uświadomiła mu, że jego życie nie ma smaku, nie ma zapachu. Po przyjeździe spotyka go niestety kolejne rozczarowanie, a wszystkie plany związane z dziewczyną odchodzą w niwecz. Teo decyduje się na podróż – w głąb Indii, w głąb siebie, dopiero tu właściwie zaczyna się prawdziwa przygoda, cała historia. W ciągu kilku intensywnych miesięcy udaje mu się przeżyć więcej, niż przez całe życie. Udaje mu się odzyskać spokój, równowagę, zdefiniować siebie na nowo.

czwartek, 24 lipca 2014

Krzysztof Bielecki - Rezydencja


Krzysztof Bielecki, jako autor bardzo pozytywnie zapisał się w mej pamięci książką „I nagle wszystko się kończy”, pod wieloma względami nowatorską i bardzo dobrze napisaną. Perspektywa kolejnego spotkania z autorem i inną formą literacką w jego wykonaniu wydała mi się bardzo atrakcyjna. Taka już moja natura – zakładam rozwój, do kolejnych pozycji podchodzę ze sporym entuzjazmem, ale też rosną moje oczekiwania.

Rezydencja okazała się niestety dużo słabsza, zdecydowanie mniej oryginalna i uboższa niż „I nagle wszystko się kończy”. Jest to historia mężczyzny, jego siostry, tajemniczego nieznajomego, Rezydencji i paru pomniejszych postaci. Odnaleźć można w niej kilka wątków, które swój początek mają w Rezydencji właśnie, która zresztą dla głównego bohatera jest czymś w stylu źródła, początkiem wszelkich wątków jego życia. Fabułę pozwolę sobie jednak zgrabnie ominąć, mam wrażenie, że nie była ona najbardziej znacząca, książkę odebrałam jako mocno symboliczną, metaforyczną, dającą się interpretować na co najmniej kilka sposobów.

niedziela, 29 czerwca 2014

Sarah Lotz - Troje

"Troje" to jedna z tych książek, która skusiła mnie swoją akcją promocyjną. Nie wiem jak wyglądało to w przypadku kontaktu z tradycyjnym czytelnikiem, ale blogerzy na pewno skutecznie zostali zachęceni. To chyba zresztą widać po ilości recenzji w sieci. Dopóki nie dostałam książki, tak naprawdę nie wiedziałam czego się spodziewać, informacje prasowe były baaardzo lakoniczne i jednocześnie bardzo intrygujące. Jako, że lubię gatunek długo się nie wahałam. Kiedy dostałam książkę zrozumiałam skąd to promowanie - książka została wydana tak, że prawie na 100% nie zdecydowałabym się na zakup gdyby coś mnie porządnie nie zaintrygowało. Okładka tak cienka, że i bez czytania może się zniszczyć, kartki jak papier śniadaniowy, a całą prawie 500-stronicową książkę można bez problemu zwinąć w rulonik. Nie mogłam uwierzyć, gdy takie samo wydanie zobaczyłam w księgarni..

Może i po okładce książki się nie ocenia (samo okładka nie jest znów taka najgorsza, chodzi mi wyłącznie o jakość!), ale już na początku mnie do siebie zniechęciła i dała do myślenia - czy przypadkiem akcja nie ma też zatuszować kolejnych braków..

sobota, 8 lutego 2014

Katarzyna Pawlak - Za Chiny Ludowe

Książka, jak czytamy na okładce, to "migawki" ze zwyczajnego życia w Chinach, codzienności zwykłych ludzi, a jednocześnie próba uchwycenia ogromnej dynamiki zmian zachodzących w tym kraju. Jej autorką jest Katarzyna Pawlak, która w Chinach żyła przez dwa lata, w trakcie swojego doktoratu. Większość tekstu książki ukazała się wcześniej w formie notek na blogu http://zachinyludowe.net/.

Początek tej książki był naprawdę obiecujący - pełen humoru i pozytywnego nastawienia, refleksyjny i ciekawy, bezpretensjonalny. Widać było w tym rękę blogerki, krótkie teksty, mocno autorski, lekko napisany. Jednak im dalej tym.. dziwniej, nudniej i z irytującym czepialstwem. Autorka zaczyna tworzyć teksty już do bloga kompletnie nie pasujące, długie, poważne, dotyczące spraw "dużych" - edukacji, polityki, służby zdrowia.. A jednocześnie pobieżne, niezanalizowane dokładnie, bez niezbędnego dystansu i cienia choć sympatii. Zaczyna męczyć.

piątek, 13 grudnia 2013

Alex Kava, Erica Spindler, J.T. Ellison - Cienie Nocy

Mimo nieudanych moim zdaniem "Żywiołów" postanowiłam sięgnąć po pierwszą książkę autorek, czyli "Cienie nocy". Miałam nadzieję, że skoro panie zdecydowały się na kontynuację, to chyba pierwszy owoc współpracy musiał być satysfakcjonujący. Moja ocena już za chwilę, najpierw nieco informacji o książce. 

"Cienie Nocy" to powieść, złożona z 3 rozdziałów - każdy autorstwa jednej z pań. Gdzie jedna skończyła, druga zaczyna. Osią książki  są poczynania seryjnego mordercy, który swoją uwagę skupia na bezdomnych. I coraz częściej popełnia błędy. Niby profesjonalista, a jednak amator. W rozwiązywanie śledztwa angażuje się szereg detektywów z całego kraju, w tym trzech znanych z popularnych serii poszczególnych autorek. 

Książeczka jest rozmiarów kieszonkowych, przeczytanie jej zajęło mi nieco ponad godzinę - jest to raczej przydługie opowiadanie, niż klasyczna powieść. Jest to widoczne również w sposobie prowadzenia narracji - akcja toczy się szybko, właściwie bez żadnych zwrotów, śledztwo idzie jak po maśle. Niestety, żadna z postaci nie jest rozbudowana, jest ich za to bardzo dużo. Również niestety wątki realizowane są bardzo pobieżnie i brak im wyraźnego klucza - poza oczywiście postacią mordercy.

niedziela, 6 października 2013

Konrad Wilk - Naga Asu

Po książce sobie wiele obiecywałam, jak się okazało zbyt wiele. Lektura relacji z podróży Konrada Wilka była dla mnie pasmem rozczarowań. "Naga Asu"to owoc kilku podróży Wilka do Azji, nie jest to reportaż, właściwie nie jest to też relacja z podróży, ale nie jest to też fikcja literacka. W "Naga Asu" style się łączą i mieszają, co samo w sobie nie jest niczym złym, ale zdenerwował mnie brak jakiegoś komentarza, wstępu do książki - wytłumaczenia jak czytać, jak odczytywać i rozumieć niektóre fragmenty. Wilk nie wyjaśnia co wydarzyło się tylko w jego głowie, a co naprawdę, nie podaje nawet informacji kiedy był w Azji, ile razy, gdzie, z kim, jak długo. Dla mnie te informacje są istotne, bardzo istotne. Już na wstępie pierwsze rozczarowanie.

Rozczarowanie drugie, poważniejsze, oj dużo poważniejsze. Wilk opisując swoje podróże pokazuje właściwie jak nie podróżować. Może i podróżuje dużo, ale ja czytając jego relacje byłam zniesmaczona. Jego pośpiechem, podejściem do ludzi, do siebie, jego decyzjami, tym czym dla niego jest podróż. Słów kilka, dla lepszego zrozumienia, o konstrukcji książki. Wilk opisuje swoją podróż w formie wspomnień, urywków. Można powiedzieć, że przeżywa swoją podróż na nowo, ale trudno mi powiedzieć czy zauważa swoje błędy, czy udaje mu się w końcu spojrzeć głębiej. Bo jego podróże i uwagi są wyjątkowo powierzchowne. Spotyka na swojej drodze wielu mądrych ludzi próbujących uświadomić mu jego błędy, ale mam wrażenie, że mimo, że słyszy, to nie rozumie.

środa, 3 lipca 2013

Chris Cleave - Drogi Osamo

"Drogi Osamo" to debiut Chrisa Cleave'a, sięgnęłam po niego nie ze względu na tematykę, czy przychylne opinie, ale dlatego, że zetknęłam się z inną książką jego autorstwa - "Między nami". Autor w obu powieściach porusza tematy oględnie mówiąc drażliwe. W "Między nami" pisze o uchodźstwie, w "Drogi Osamo" o terroryzmie. Z zasady unikam pozycji o takiej tematyce, chyba że mowa o reportażach, w drodze wyjątku postanowiłam jednak zapoznać się z książką - w końcu autor raz już zrobił na mnie nie małe wrażenie.

"Drogi Osamo" jest to powieść napisana w formie listu. Pisze matka chłopca, który zginął w zamachu terrorystycznym, odbiorcą jest Osama bin Laden. O tym, że mamy do czynienia z listem przypominamy sobie tylko dzięki sposobowi prowadzenia narracji - opisywane są zdarzenia, mamy dialogi - zupełnie jak w nie liście; tylko ustawicznie powtarzane "Drogi Osamo" przypomina nam o formie.

poniedziałek, 18 marca 2013

Gregg Hurwitz - Nie ufaj nikomu

Tym razem książka przeze mnie wybrana nie okazała się szalenie porywająca, a do bólu przeciętna. Schematyczna, przewidywalna, a więc lekko nużąca, zamiast wywołująca dreszczyk.

Książka średnia, jakich wiele, do przeczytania i zapomnienia od razu. Postacie kompletnie bez wyrazu, nieprzemyślane i wepchnięte w istniejące już ramy (znane z dużej ilości filmów sensacyjnych). W połowie książki zorientowałam się, że żadnego dramatycznego zwrotu akcji nie będzie, że nic mnie nie zaskoczy. Wiedziałam jak się skończy, jedyne z czym się pomyliłam, to to że nie ginie żadna pozytywna postać :)

Może się czepiam, ale autor korzysta z już do cna zużytych wzorów - dobry polityk i zły polityk, główny bohater bezgranicznie ufa i wszystko wyjawia dobremu politykowi, potem się okazuje, że dobry polityk to zły polityk. Koniec. Brzmi znajomo? Zrealizowane bez polotu, nie zachwyca na innych płaszczyznach również - językowo nieszczególna, intelektualna rozrywka żadna, powierzchowna i mało oryginalna.

Przeczytać można w czasie grypy, gdy to zdolności umysłowe bywają ograniczone. W innym wypadku obawiam się, że lektura może sprawić duży zawód. Pierwszy raz sięgnęłam po taki gatunek polityczno-sensacyjny i zdecydowanie nie zapałałam wielką miłością, jedyne co pozostało to poczucie straconego czasu.

Ocena: 3/10

środa, 28 listopada 2012

David Whitehouse - Łóżko

Tak naprawdę, to nie wiem o czym była ta książka. Nie wiem jaki był jej cel, nie wiem co autor miał na myśli i czy miał w ogóle coś więcej na myśli niż napisał.

Pomysł ciekawy. Historia Mala, a może raczej jego brata, który zawsze żył w cieniu Mala. Mal od zawsze był w centrum uwagi, lubił robić różne rzeczy po raz pierwszy, imponować, być najlepszym. Aż pewnego dnia postanawia, że już nie wstanie z łóżka. Cała rodzina więc krąży wokół niego, wszyscy po kolei rezygnują z siebie, decyzja jednej osoby zmienia życie kilku. Opowieść więc o poświęceniu, miłości, nienawiści..

No więc tak, pomysł mi się podobał, byłam zaintrygowana, ale niestety książka była właściwie nudna. Po pierwsze za sprawą pozbawionego jakiejkolwiek energii języka - na początku bardzo trudno czytało mi się, zdania niezgrabne, nagromadzenie niepotrzebnych słów. Nie wiem czy to wina tłumacza, czy autora, ale efekt bardzo kiepski. Niektóre zdania po prostu nie miały sensu, czytałam je kilka razy i dosłownie: nie miały sensu. A do tego pełno literówek. Książka o nie do końca lekkim temacie, ale miałam nadzieję na lekkie, słodko-gorzkie jego przedstawienie, ale nie. ZERO DOWCIPU, ZERO EMOCJI. Mogłabym powiedzieć, że ta opowieść była jałowa. Niewciągająca, bohaterowie bez żadnej głębi, nie wzbudzali ani sympatii, ani negatywnych uczuć - byli mi po prostu obojętni.