Książki i recenzje związane z hasłem: literatura brytyjska
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura brytyjska. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 listopada 2016

Jonathan Holt - Carnivia

Jonathan Holt wieńczy swoją trylogię w wielkim stylu. Wątki, które nabrzmiewały i wypełniały się treścią w pierwszych tomach, w końcu się łączą - choć to łączenie nie do końca pasuje do tego co otrzymujemy w "Rozgrzeszeniu".. - to co mogło się pięknie spleść, ściera się ze sobą, doprowadza do zwarć, ginie. Jest spektakularnie. Ale zaczyna się niewinnie - zwyczajne morderstwo.

Na początek na scenie pojawia się Kat Tapo. Młoda kapitan, która mimo dyskretnych, acz zdecydowanych nacisków "z góry", nie zamyka szybko śledztwa, wiąże sprawę z lożą masońską, Bankiem Watykańskim i kilkoma wpływowymi osobami. Zaraz za nią pojawia się również znana czytelnikom pani agent Holly Bolland, która odkrywa, że jej mentor prawdopodobnie usiłował zamordować jej ojca i od lat steruje jej ruchami, a potem wiąże to jeszcze z lożą masońską, terroryzmem i oczywiście kilkoma wpływowymi osobami. Na samym końcu pojawia się Daniel Barbo, twórca Carnivii, która miała być pięknym, wolnym światem (wirtualnym),a stała się groźnym narzędziem w rękach terrorystów. Daniel usiłuje uratować świat (a przynajmniej Włochy i Wenecję), rozwiązać jeden z problemów milenijnych i rozprawić się ze swoją przeszłością (w której pojawiają się terroryści trapiący Holly, masoni interesujący Kat itd.).

piątek, 8 kwietnia 2016

T.R. Richmond - Prawda o dziewczynie

Alice Salomon umiera. Tonie, a otwartym pozostaje pytanie o okoliczności śmierci, choć oficjalna wersja mówi o nieszczęśliwym wypadku. Pijana dziewczyna, pierwszy śnieg, policja sprawą jest zainteresowana zdecydowanie w mniejszym stopniu, niż media. Sprawa, która powinna wedle logiki przycichnąć po kilku dniach nabiera rozgłosu, mnożą się teorie spiskowe, pojawiają się też osoby, które niekoniecznie dobrze życzyły Alice. Profesor Cook, antropolog, były nauczyciel Alice, obserwując powstały szum postanawia stworzyć pośmiertny portret dziewczyny.

Książka składa się z wielu skrawków – maili, sms-ów, archiwalnych artykułów Alice, jako dziennikarki, listów, fragmentów pamiętników, wpisów na forach, notek na blogach, przemyśleń profesora Cooka. Efektem jest książka bez akcji i fabuły, którą czytelnik samodzielnie składa. Niestety, w moim odczuciu, jest to efekt fatalny. Choć może nie wynika to z samego zamysłu, a raczej nieciekawych i niedojrzałych postaci, męczącego patosu, atmosfery skandalu, fałszywej głębi.

sobota, 27 lutego 2016

Jane Shemilt - Zanim zniknęła

Piętnastoletnia Naomi znika z domu. Zdarzenie to nie tyle burzy sielankę, co odkrywa mnóstwo nawarstwionych problemów. Na pozór idealna rodzina - para lekarzy - internistka Jenny i neurochirurg Ted, oboje starają się godzić karierę z życiem rodzinnym; trójka nastoletnich dzieci - Naomi i bliźniacy: Ed i Theo. Uzdolnieni, ambitni, kochający. Historię poznajemy z perspektywy Jenny, zrozpaczonej matki. Wydarzenia toczą się dwutorowo - widzimy obraz rodziny tuż przed, w trakcie i zaraz po porwaniu/ucieczce oraz rok później, w totalnej rozsypce, której genezę odkrywamy podczas lektury.

Jenny zdaje się być jedyną osobą, która w swoją rodzinę szczerze wierzyła, pozostali jej członkowie doświadczali jej toksyczności, cierpieli, uciekali. Po zniknięciu córki opadają kolejne kurtyny, kobieta jest zmuszona spojrzeć na swoje życie z perspektywy poszczególnych jej członków. Następuje bolesne oczyszczenie, w którym ciągle niewiadomą pozostaje Naomi. Naturalny cykl, dorastanie i akceptowanie tego faktu przez rodziców, kolejny etap małżeństwa, po wyprowadzce dzieci przybiera brutalną formę, na którą właściwie nie można reagować.

czwartek, 3 grudnia 2015

M.J. Arlidge - Powiedz panno gdzie ty śpisz

Drugi tom serii o komisarz Helen Grace - doświadczonej przez życie brytyjskiej policjantce. Doświadczonej to nie do końca dobre słowo.. Helen Grace jest złamana, zniszczona i totalnie niestabilna, ledwo pozbierała się po tym jak zamordowała swoją siostrę - seryjną morderczynię; straciła w akcji podwładnego, a drugi ledwo uszedł z życiem. Helen Grace ma ciężki czas, właściwie przydałby jej się długi urlop. Kobieta jednak czuje, że musi walczyć o to co zostało - jak najszybciej wrócić do pracy, zaprezentować się z dobrej strony przed nową szefową i... rozwiązać kolejną sprawę, w której wszystko zdaje się krzyczeć SERYJNY MORDERCA.

Giną mężczyźni, których łączy jedno - lubią korzystać z usług prostytutek. Sprawa robi się coraz głośniejsza, bo cóż - nie są to panowie z nizin społecznych, a poważani i szanowani, szczycący się sukcesami na polu zawodowym oraz idealnym życiem rodzinnym.  Atmosferę podsyca brukowa dziennikarka Emilia Garanita, która nie tylko uwielbia tematy tabu, ale toczy osobistą walkę z Helen.

środa, 9 września 2015

Zadie Smith - Lost and Found. Opowiadania

Zadie Smith prezentuje się tym razem od mniej znanej strony - opowiadań. Ja osobiście mocno jej styl pisania wiążę z epickimi powieściami, wręcz mam wrażenie, że była swego rodzaju pionierką przypominania, przywracania do łask i odkrywania nowych oblicz POWIEŚCI. Nie chcę generalizować, ale na mnie pod tym względem miała niemały wpływ - Zadie Smith zmieniła coś w moim podejściu do literatury i skierowała wzrok na zakryte dotąd przede mną obszary. Co ciekawe, kiedyś uwielbiałam opowiadania, do których obecnie zaglądam okazjonalnie. Na przykład gdy są to opowiadania Zadie Smith. 

W zbiorze "Lost and Found" zaprezentowano trzy teksty, publikowane wcześniej w pismach "Granty" oraz "New Yorker", jak sama autorka zaznacza - nie jest to jej ulubiona i "naturalna" forma wyrazu, opowiadania są - co można zauważyć - pewnego rodzaju eksperymentem. Cieszy mnie, że Zadie Smith nie próbowała "upchnąć" w nich całych powieści, dzięki czemu czytelnik odnajduje się ( i autorkę) w nich bez trudu. W tekstach Smith - niewątpliwie różnorodnych - znajdujemy zawsze te same punkty zaczepienia, od różnych stron analizuje tożsamość, kwestię przynależności, mieszankę kultur w jednostce, granice i ich umowność. 

niedziela, 30 sierpnia 2015

Vanessa Tait - Dom po drugiej stronie lustra

Prawnuczka Alice Liddell, czyli tytułowej Alicji z "Alicji w Krainie Czarów" na podstawie dostępnych sobie źródeł i korzystając z własnych wyobrażeń na temat genezy powstania wspomnianej książki tworzy historię rodziny Liddell'ów. Alicji i jej sióstr, wielebnego Dodgson'a, czyli Lewis'a Carroll'a, państwa Liddell'ów. Opisuje bale, pikniki, wycieczki i życie codzienne z perspektywy Marii - guwernantki dziewczynek. Zgorzkniałej, pełnej przywar starej panny, która w nikłym stopniu rozumie wszystko co ją otacza. 

Na lekturę zdecydowałam się ze względu na sentyment, którym darzę "Alicję w Krainie Czarów", jedną z moich ulubionych książek dzieciństwa. Zabierając się do czytania, zaczęłam się jednak zastanawiać, co tak naprawdę "Dom po drugiej stronie lustra" może wnieść i do mojej fascynacji i do samej historii Carroll'a. Być może gdybym nie postawiła sobie tego pytania - mój odbiór byłby inny, choć przypuszczam, że pytanie to jest tak oczywiste, że bez niego książki po prostu nie da się przeczytać. Niestety, "Dom po drugiej stronie lustra" nie wnosi nic. Są w nim przedstawiane wydarzenia, który mogły się zdarzyć lub których wcale nie musiało być. Vanessa Tait z talentem literackim raczej przeciętnym, ucieka się do fortelu, opowiada nie własną historię rodzinną, ale kryje się za klasyczną pozycją, wpisaną w historię wielu osób. 

piątek, 26 czerwca 2015

Henry Green - Kochając


Rzadko mi się to zdarza, ale sięgnęłam po książkę za sprawą okładki. Być może powiedzieć, że pięknej, to zbyt wiele, ale zaintrygowała mnie niesamowicie i wywołała tak wiele skojarzeń i drobnych emocji, że nawet nie wczytywałam się zbytnio w jej opisy i recenzje. A warto kilka słów o samej książce powiedzieć! Została ona wydana przez Biuro Literackie - wydawnictwo specjalizującego się głównie w poezji i otwiera serię "Klasyka z Europy", w której to wydane zostaną powieści dotąd nie tłumaczonych na język polski klasyków.. Henry Green debiutował "Kochając" w roku 1945 i tworzył w nurcie angielskiego modernizmu. Autor za granicą doceniany i uznawany, w Polsce nieznany i zdecydowanie niszowy. Właściwie być może dobrze, że tak długo trzeba było czekać na pierwsze wydanie - przez pasjonatów, z ogromną starannością i w doskonałym tłumaczeniu.

piątek, 30 stycznia 2015

Jonathan Holt - Carnivia: Herezja

Drugi tom trylogii Carnivia, której akcja toczy się równolegle w dwóch światach - Wenecji i jej wirtualnym odbiciu, trzyma poziom i napięcie, których ledwie przedsmak otrzymaliśmy w tomie pierwszym. Znane postacie w innej, niż zapamiętana konfiguracji. Więzi które powstają w części pierwszej tu ulegają rozkładowi i stopniowej, powolnej odbudowie, której możemy przyglądać się jak pod mikroskopem. Holt serwuje, rzadko spotykane w seryjnych kryminałach, diametralne przetasowanie, które przenosi punkt ciężkości powieści w nieco bardziej osobiste rejony i nadaje głębi perspektywie. Ucieszyło mnie niezmiernie dowartościowanie bohaterów, postawienie ich na środku sceny, a nie tylko obsadzenie w roli detektywów. Wątek kryminalny przy tym również ani na moment nie schodzi na drugi plan. Kat, Holly, Daniel i Aldo nie zadbali o rozdział pracy i życia prywatnego, jedno z drugim się przenika, czasem nie do końca zgodnie z wolą bohaterów - nieważne - z perspektywy czytelnika efekt jest taki, że książka jest spójna, wyrazista, a także dość ekstremalna, ale tylko w takim stopniu, jaki jesteśmy w stanie przyjąć za odpowiedni. Nie jest genialna, ale naprawdę dobrze skonstruowana i oryginalna.

czwartek, 27 listopada 2014

Warren Ellis - Wzorzec zbrodni

Czarno-biały Nowy Jork, pełen zbrodni w najbardziej makabrycznym wydaniu, zamiast muzyki - radio policyjne i niekończąca się litania pełna nienawiści, krwi, znieczulicy. Zamiast mdłości, które byłyby naturalnym odruchem - obojętność, przyzwyczajenie. Codzienność. Z tego paskudnego, nierzeczywistego, zdehumanizowanego życia-otępienia głównego bohatera - Tallowa, wyrywa kula wystrzelona w głowę jego partnera. Wybryk nagiego szaleńca, który postanowił w zdecydowany sposób dać wyraz sprzeciwu wobec eksmisji. To nadal codzienność, Tallow jednak na fali wydarzenia, sprawdzając feralną kamienicę odkrywa mieszkanie dosłownie wytapetowane bronią.

Kilkaset nierozwiązanych morderstw - to właśnie ląduje na jego biurku. Wraz z poleceniem, aby wypił piwo, które nawarzył. Pierwsze pytanie, które się rodzi - kim jest człowiek, który tworzy dzieło z broni, który zabił tyle osób i nie zostawił żadnego śladu - czy jest płatnym mordercą, czy raczej seryjnym, a może "jego pasja stała się pracą"? Czytelnik jest w nieco bardziej komfortowej sytuacji, niż Tallow - wie nieco więcej, poznaje łowcę, o ile to możliwe. Człowieka, który tak naprawdę nie żyje w tym samym świecie, co jego ofiary, człowiek, który pożera sam siebie i który siebie samego stracił dawno i daleko.

środa, 22 października 2014

Jo Baker - Dworek Longbourn

Literaturę typowo kobiecą u mnie znaleźć możecie rzadko, bardzo rzadko. Nie dlatego, że jestem uprzedzona, czy jej nie lubię, ale dlatego, że do większości książek nie ciągnie mnie nic lub prawie nic. Można powiedzieć, że jako gatunek wydaje mi się nieatrakcyjna, a by go zgłębiać w celach czysto poznawczych nie miałam nigdy odpowiedniej motywacji. "Dworek Longbourn" wydał mi się warty uwagi, ze względu na pomysł i rodzaj historii. Powieść-negatyw "Dumy i uprzedzenia".

Postaci znane z kart powieści Jane Austen zostają sprowadzone do roli tła, Jo Baker tworzy opowieść o służbie, która w "Dumie i uprzedzeniu" istniała, ale raczej jako duchy, niewymienieni często nawet z imienia, postacie oczywiste i nic nieznaczące. Bennetowie w "Dworku.." siłą rzeczy posiadają moc sprawczą - to wokół nich toczy się całe życie, również służby, ale dla czytelnika ich historia pozostaje bez znaczenia, nie ma szans stać się historią zrozumiałą, logiczną. Dociera w postaci strzępków, krótkich zdań, plotek - porażając banalnością, a jednocześnie ukazując bezsilność i podmiotowość Polly, państwa Hillów, Sary, Jamesa, czyli całej służby, która ma być nie tylko niezawodna, ale też niewidzialna, której człowieczeństwo jest niewskazane.

wtorek, 26 sierpnia 2014

Zadie Smith - Londyn NW

Jedna z moich ulubionych autorek i bardzo wyczekiwana książka. Według krytyków dodatkowo najlepsza pozycja w dorobku Smith (może nie imponującym pod względem ilości, ale za to niezwykle bogatym jeśli chodzi o treść). Elektryzujący portret miasta i pokolenia, mieszanka hipnotyczna, narkotyczna, krytyczna, przejmująca. Wciąga, przywiązuje do siebie, burzy to co znane i cenione, stawia na ich miejsce domek z kart. Zmienia myślenia i postrzeganie. Ukradkiem, pod przykrywką niewiel znaczących scen, marazmu lub pogoni za nieznanym celem, którego uparcie nikt nie wskazuje.

Zadie Smith, na przykładzie 4 postaci, szkolnych kolegów, których ze sobą nie łączy nic lub prawie nic, prócz pochodzeniem, opisuje dorosłość. Różne jej warianty, przypisywane jej znaczenia. Ukazuje ludzkie słabości, czy po prostu słabość ludzi jako taką, ich kruchość i ciągły wewnętrzny konflikt, problem tożsamości istniejący praktycznie w każdym. Zestawia sferę deklaratywną z rzeczywistością i z tym co widzą inni. Potrafi sparaliżować, uchwycić myśli, których jeszcze nikt nie spisał, których sformułowanie wydaje się niemożliwe, których zarys z trudem można dostrzec. Myśli z których czasami można tylko próbować zdać sobie sprawę.

wtorek, 22 lipca 2014

Rachel Cusk - Praca na całe życie. O początkach macierzyństwa

Wydawnictwo Czarne decydując się na wydanie napisanej w 2001 roku książki Rachel Cusk pokazuje przede wszystkim, jaką drogę przebyło społeczeństwo od tego czasu, jak zmieniło się postrzeganie macierzyństwa, kobiety i dziecka. Na co dzień zmianę tę trudno dostrzec, ginie ona wśród narastających rzeczy "do zmienienia". Kiedy weszłam w dorosłe życie, te rzeczy "do zmienienia" już były, podobnie jak lista frustracji i lista niesprawiedliwości. Szczerze mówiąc nigdy nie przyszło mi do głowy, że zmiana jaka się dokonała, to przede wszystkim to, że WOLNO mówić matką o swoich uczuciach. 13 lat temu byłam trzynastolatką, zmiany w sposobie narracji zadziwiająco pokryły się z moim osobistym rozwojem, zlały się z nim w jedno i pozostały przeze mnie niezinterpretowane.

Pytanie, które samo się nasuwa, to na ile znacząca jest ta zmiana.. Jak wielu uznaje ją za zmianę, a jak wielu za fanaberię lub dowód na słabość, w jak wielu przypadkach "zmiana" staje się narzędziem do pogrążania kobiet w ich problemach. Bo czy to nie jest zmiana dość przygnębiająca, czy nie zdaje się niewystarczająca? Kobiety, Matki mogą wyrażać swoją frustracje, mogą być szczere same ze sobą, mają prawo do uczuć. Czy nie jest to prawem każdego człowieka? Po lekturze książki pytania te nabrały dla mnie nowego znaczenia, nigdy nie patrzyłam na nie jak na taką nowinkę, dla mnie one były czymś zastanym.

sobota, 24 maja 2014

Jonathan Lee - Joy

Od razu zaznaczę, że "Joy" to książka łatwa i przyjemna, idealna na lato, pozwalająca się zrelaksować, trochę wyłączyć, a jednocześnie cieszyć wartką akcją, specyficznym, ironicznym poczuciem humoru i lekkim piórem. Jeśli chodzi o książki rozrywkowe, to właśnie to jest ten poziom na którym lubię się zatrzymać - rozrywka, a jednocześnie coś świeżego, dobrze napisanego i kryjącego pod kolorowym płaszczykiem jakąś słodko-gorzką prawdę o świecie.

Książka przedstawia rzeczywistość korporacji. Mamy tu mozaikę osobowości i cały przekrój przez ludzkie zachowania, ze szczególnym uwzględnieniem tego co nie powinno ujrzeć światła dziennego. Książka składa się z dwóch relacji - Joy, głównej bohaterki, która nie potrafi oderwać się od przeszłości, która choć odniosła sukces na polu zawodowym, w życiu prywatnym podjęła zbyt wiele złych decyzji by żyć szczęśliwie, która na 21 stycznia wyznaczyła datę swojej śmierci. Historia Joy obejmuje jedynie jej ostatni dzień, choć pełna jest wspomnień mniej i bardziej bolesnych. Druga część książki to monologi współpracowników i męża Joy, ich spojrzenie na to co się stało i na to kim była Joy, choć może bardziej na to kim są sami. Są to zapisy sesji terapeutycznych, w czasie których każda osoba maksymalnie się obnaża, otwiera i pod osłoną tajemnicy wyznaje wszystkie swoje grzechy - trudno uniknąć tu porównania do spowiedzi.

czwartek, 3 kwietnia 2014

Sophie Hannah - Chór sierot

Louise jest matką siedmioletniego Josepha, który otrzymał prestiżowe stypendium, dostał się do najlepszego chóru w kraju i zamieszkał w internacie. Taka rozłąka jest trudna, a dla Louise dodatkowo wiąże się z wyrzutami sumienia i ciągłym niepokojem. Do tego dochodzi złośliwy i hałaśliwy sąsiad, którego zachowania kobieta traktuje jako osobiste ataki na siebie, swoją rodzinę i ich wybory - z domu sąsiada dobiegają dźwięki muzyki wykonywanej przez chłopięcy chór, co według kobiety ma jej przypominać o "porzuceniu" syna. 

Kobieta cierpi psychicznie i fizycznie, powoli traci kontakt z rzeczywistością, rezygnuje z pracy, a syn i cisza stają się jej obsesją. Jej życie zaczyna się składać tylko z niewielkich przykrości, małych złośliwości. Jej mąż bagatelizuje problem, w połowie książki kobieta jest już totalnie rozchwiana emocjonalnie.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Michael Booth - Sushi i cała reszta

Propozycja dla lubiących dobre jedzenie, sushi, ciekawe opowieści, Japonię i ceniących poczucie humoru oraz dystans do siebie i świata. "Sushi i cała reszta" to książka podróżniczo-kulinarna, w 2010 nagrodzona przez Związek Pisarzy Kulinarnych jako najlepsza w tym gatunku. 

Michael Booth jest dziennikarzem kulinarnym, na swoim koncie ma też kilka książek podróżniczo-kulinarnych, między innymi "Jedz, módl się, jedz", napisaną w odpowiedzi na "Jedz, módl się, kochaj". Booth jedzie do Japonii z żoną i dwójką dzieci, chce poznać kuchnię tego kraju, wydającą mu się nieprzeniknioną z jednej strony, z drugiej niemożliwą do poznania w żaden inny sposób niż właśnie tam, u źródła. Jego podróż trwa 3 miesiące i myślę, że śmiało można określić ją jako przygoda życia dla całej czwórki. Booth w trakcie podróży poznaje smaki fascynujące, odstręczające, uzależniające, ale przede wszystkim niespotykane na Zachodzie! Mierzy się ze swoimi przyzwyczajeniami, staje przed wyzwaniami z pogranicza duchowości i filozofii, a przy tym poznaje Japonię i trochę też samego siebie.

wtorek, 21 stycznia 2014

Luke Pearson - Hilda i Troll / Hilda i Nocny Olbrzym

Zachęcona dobrym przyjęciem "Jasia Ciekawskiego" i Waszymi poleceniami, postanowiłam kontynuować przygodę z komiksami dla dzieci i sprawdzić Hildę, którą wszyscy się zachwycają. Muszę przyznać, że urzekła nas od pierwszych stron, a nawet jeszcze wcześniej - komiks jest naprawdę pięknie wydany, zachwyca już jako przedmiot. Ale to co w środku przerosło wszelkie moje oczekiwania, szczególnie jeśli chodzi o reakcję młodego, ale o tym zaraz.
Hilda to (nie)zwykła dziewczynka, mieszkająca z mamą pośrodku niczego, w górach, gdzieś w Norwegii. Lubi rysować i mówi o sobie łowca przygód. Na swojej drodze spotyka przeróżne stworzenia zamieszkujące w pobliżu - drewniaka, leśne olbrzymy, elfy, trolle, puchy.. I nie można zaprzeczyć - ma przygody.

sobota, 4 stycznia 2014

Steve Wright - Banksy. Nie ma jak w domu

Kim jest Banksy, chyba nie muszę tłumaczyć - zaryzykowałabym stwierdzenie, że to jedyny artysta street artu, który rozpoznawany jest w całej Europie, czy USA i to nie tylko w kręgach zainteresowanych. Może nie każdy zna jego historię, czy jest o nim w stanie cokolwiek powiedzieć, ale kilka prac nie sposób ominąć, jak i choćby zdawkowych informacji. Co by o Banksy'm nie mówić - jest częścią popkultury.

Ja sama o postaci nie wiedziałam zbyt wiele, widziałam kilka jego prac, które mi się podobały; coś tam o nim słyszałam/czytałam. Chciałam jakoś tę wiedzę uporządkować i umieścić w jakimś kontekście. Książka Steve'a Wrighta wydała mi się idealna - jest to opowieść nie tylko o Banksy'm, ale też o Bristolu i środowisku artystycznym tego miasta. Czytając ją poznajemy kontekst historyczny graffiti i street artu, kontrowersje narosłe wokół tych tematów, a także poznajemy miasto, będące wyjątkowe jeśli chodzi o te środowiska i zjawiska.

niedziela, 8 grudnia 2013

Peter Higgins - Czerwony Golem

Książka Petera Higginsa przyciągnęła mnie do siebie tym, że kompletnie nie potrafiłam sobie wyobrazić gatunku, który miała reprezentować. "Thriller SF z akcją osadzoną w alternatywnej stalinowskiej Rosji" - krótkie zdanie z okładki. Dokładniej miała być zbrodnia, spisek, tajna policja, terror - z jednej strony; z drugiej: golemy, anioły, czujący deszcz, starożytne artefakty. Sięgałam po książkę z mieszanymi uczuciami - zastanawiałam się czy to czerpanie z wielu gatunków na raz ma coś zamaskować, czy faktycznie autor poradził sobie ze stworzeniem skomplikowanego świata.

Nie spodziewałam się na pewno tego co dostałam. Przede wszystkim dlatego, że nie spodziewałam się, że książka może być przepełniona mistycyzmem, naturą w magicznym wydaniu, czy bardzo poetyckim językiem. A taką się okazała. Mroczny świat ukazany przez Higginsa nie różni się drastycznie od tego co znamy. Oczywiście nie jest to powieść historyczna, nadal jest to jakaś odmiana fantastyki, ale w wydaniu dość delikatnym. Momentami można zastanawiać się czy to szaleństwo bohaterów, czy może jednak rzeczywistość. 

wtorek, 3 grudnia 2013

Sophie Hannah - Niewygodna Prawda

O Sophie Hannah i jej książkach pisałam już tu i tu i tu. Zawsze mi się podobało - raz mniej, raz bardziej, ale generalnie czytanie tych książek było przyjemnością. "Niewygodna prawda", czyli najnowszy, ósmy tom serii już niestety nie zbierze pochwał z mojej strony. Książkę męczyłam i męczyłam, czytało się ją dość opornie, akcja rozwijała się w ślimaczym tempie (pierwszy raz mówię coś takiego...). Choć równie dobrze mogłabym powiedzieć, że akcja się nie rozwijała w ogóle.

"Niewygodna prawda" miała być trzymającym w napięciu kryminałem, z wątkami psychologicznymi, z zagmatwaną sprawą, tak jak autorka przyzwyczaiła w poprzednich tomach. A okazało się, że tym razem zagadki w ogóle nie ma, że policjanci, którzy wcześniej zasłynęli jako dokonujący niemożliwego okazują się po prostu znudzonymi życiem teoretykami, którzy wymyślają tak dużo różnych wersji zdarzeń, że w końcu winny sam się przyznaje.. Ledwo doczytałam do końca. 

A zaczyna się dość obiecująco. Mamy martwą 40 letnią kobietę po udarze, która kiedy jeszcze była w stanie skutecznie zatruwała życie mężowi i jego przyjaciołom. Mamy wspaniałego męża, który przyznaje się do zabicia żony. Dwójkę zbyt zaangażowanych emocjonalnie przyjaciół męża i jego niedoszłą kochankę. Na dokładkę dochodzi jeszcze opiekunka chorej i jej mąż. Zagadka w zamkniętym gronie, rożne motywy, teorie, poszlaki, elementy nieukładające się w żadną całość. Potencjał zdecydowanie w tej książce drzemał.

poniedziałek, 28 października 2013

Jonathan Holt - Carnivia: Bluźnierstwo

"Carniva: Bluźnierstwo", to pierwszy tom trylogii. Sama Carniva to wirtualny świat, lustrzane odbicie Wenecji, stworzony z ogromną dbałością o szczegóły i gwarantujący swoim użytkownikom pełną anonimowość. Jak można się domyślić - ludzie w tym świecie spotykają się w najdziwniejszych celach, często takich, które trudno określić szczytnymi.  

W Wenecji dochodzi do zabójstwa, ofiarą pada kobieta -przebrana za księdza. Dość szybko do grona umarłych dołącza jeszcze kilka osób, na pozór wcale nie związanych ze sobą. Dla Kat, funkcjonariuszki karabinierów śledztwo jej przydzielone jest pierwszą poważną sprawą, ma w sobie dużo zapału i świeżości, z całych się stara się wykazać. W tym czasie sprawą zaczyna się interesować również Holly Boland, pracująca dla armii USA. Obojętnym nie pozostaje również sam twórca Carnivii, postać o bardzo burzliwym i ciekawym życiorysie, któremu za stworzenie swojego wirtualnego świata i nie dopuszczanie do jego zaplecza władz grozi więzienie.