Książki i recenzje związane z hasłem: Wydawnictwo Znak
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 września 2016

Magda Stachula - Idealna

Z „Idealną” miałam ciężki początek. Mam ostatnio alergię na książki typu przeczytaj i zapomnij, a „Idealna” niewątpliwie w tej kategorii się znajduje. Przez pierwsze pół książki miałam nieustające poczucia tracenia czasu, a moja dusza wyła za czymś znaczącym. Lekturę porzuciłam. Po miesiącu wróciłam i... dokończyłam książkę w jeden dzień. Książka jest idealna na odstresowanie – krótkie rozdziały, wartka akcja, czyta się to to błyskawicznie i przy okazji pozwala totalnie się wyłączyć. Jak kto woli – wada lub zaleta.

Anita i Adam od lat starają się o dziecko, ich związek mocno na tym cierpi. Prosta historia, pojawia się druga kobieta, pojawiają się komplikacje. Wokół Anity zaczynają się dziać jednak różnego rodzaju „dziwne rzeczy”, drobiazgi, ale skutecznie burzą świat młodej kobiety i jeszcze bardziej oddalają od siebie małżonków. Jak łatwo się domyślić – ktoś tym wszystkim steruje. Pytanie tylko kto i dlaczego.

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Donna Tartt - Mały przyjaciel

Amerykańskie, upalne Południe, lata 70. XX wieku, typowe miasteczko, zwykła rodzina, wakacje i smutek.  Harriet Cleve Dufresnes ma 12 lat, a całe jej dotychczasowe życie upłynęło w cieniu tragicznej śmierci starszego brata. Kiedy Robin miał 9 lat został powieszony na drzewie, a okoliczności jego śmierci nigdy nie zostały wyjaśniona. Harriet podczas tych wydarzeń była niemowlęciem, nie pamięta ani swojego brata, ani nie zna rodzinnego życia. Jej matka zapadła się w sobie, pogrążyła w rozpaczy, jest zdolna tylko do chwilowych zrywów obecności. Ojciec pojawia się od święta, na co dzień pracując poza miastem, siostra przesypia całe dnie. Filarami życia dziewczynki są trzy stare ciotki, babka oraz Ida, gospodyni, która tak naprawdę wychowała Harriet i trzymała przez ostatnią dekadę dom w ryzach. Jak się okazuje postaci te są filarami mimowolnymi, nie ma mowy o równości relacji, samotność głównej bohaterki jest przejmująca.

środa, 20 kwietnia 2016

Zośka Papużanka - On

Rodzi się Śpik. Miał być cudowny, kochany, słodki i bystry. Wyszedł natomiast byle jaki. Raczej głupi, brzydki, bez charakteru, taki co nigdy nie będzie pociechą. Taki co sobie nie-po-ra-dzi – z założenia. Mało mówi, mało myśli, zrealizuje każdy głupi pomysł kolegi. Nieporadny, bezwolny, bezbronny. Ma kolegów, nie przyjaciół, nawet miłość matczyna kosztuje wiele wysiłku. Co ma w sobie Śpik? Tak naprawdę nie wiadomo.

Marzy mu się praca u Wielkiego Dyspozytora Ruchu, w tramwaju, niebieskiej gąsienicy, którą widzi z okna i o której miejscu i czasie wie wszystko. Rozkład jazdy każdego krakowskiego przystanku recytuje  z pamięci. Jedyna zdolność i jedyne zainteresowanie. Jedyne zainteresowanie, które odkrył/przejawił. Co jest ze Śpikiem nie tak? Tak naprawdę nie wiadomo.

Dziecko nieudane i tyle. Za które trzeba chodzić i się wstydzić, minimalizować wstyd i winę papierkiem z poradni psychologicznej, który nikomu nic nie mówi, z którego nic nie wynika, poza tym, że coś jednak nie tak jest. I co zrobić z takim Śpikiem? Co ma zrobić Matka? Co ma zrobić Śpik ze sobą? Śpik jako samospełniające się proroctwo – nic z niego nie wyrasta. Jest w nim jakaś miłość, jakaś dobroć, chęć bycia pożytecznym, z której nic nie wynika. Która w szkole objawiała się ciągłymi wybrykami – Śpik po prostu chciał kolegom pomóc; teraz Śpik pomaga wsiadać kobietom do tramwaju i nikt mu nic nie każe.

środa, 9 września 2015

Zadie Smith - Lost and Found. Opowiadania

Zadie Smith prezentuje się tym razem od mniej znanej strony - opowiadań. Ja osobiście mocno jej styl pisania wiążę z epickimi powieściami, wręcz mam wrażenie, że była swego rodzaju pionierką przypominania, przywracania do łask i odkrywania nowych oblicz POWIEŚCI. Nie chcę generalizować, ale na mnie pod tym względem miała niemały wpływ - Zadie Smith zmieniła coś w moim podejściu do literatury i skierowała wzrok na zakryte dotąd przede mną obszary. Co ciekawe, kiedyś uwielbiałam opowiadania, do których obecnie zaglądam okazjonalnie. Na przykład gdy są to opowiadania Zadie Smith. 

W zbiorze "Lost and Found" zaprezentowano trzy teksty, publikowane wcześniej w pismach "Granty" oraz "New Yorker", jak sama autorka zaznacza - nie jest to jej ulubiona i "naturalna" forma wyrazu, opowiadania są - co można zauważyć - pewnego rodzaju eksperymentem. Cieszy mnie, że Zadie Smith nie próbowała "upchnąć" w nich całych powieści, dzięki czemu czytelnik odnajduje się ( i autorkę) w nich bez trudu. W tekstach Smith - niewątpliwie różnorodnych - znajdujemy zawsze te same punkty zaczepienia, od różnych stron analizuje tożsamość, kwestię przynależności, mieszankę kultur w jednostce, granice i ich umowność. 

piątek, 21 sierpnia 2015

David Foenkinos - Delikatność

Nathalie - wrażliwa, piękna, kobieca, poznaje François na ulicy, zakochuje się, wychodzi za mąż, żyje w cudownej szczęśliwości, gdzie jedyną obawą jest jej koniec. Faktycznie - szczęście jest krótkim preludium, tylko mirażem - François ginie, a Nathalie musi odnaleźć siebie we wdowieństwie i spróbować przeżyć resztę życia. Pojawia się samotność, strach, niemoc, kobieta ucieka od świata, później ukojenie odnajduje w pracy. Już nie rozpacz, lecz smutek jest jej stałym towarzyszem. Pewnego dnia, niespodziewanie dla samej siebie namiętnie całuje bezbarwnego Szweda Markusa, który na swoim koncie ma tylko i wyłącznie zawody miłosne, a Nathalie i nawet ten jeden pocałunek, ta chwilowa bliskość są niemal spełnieniem marzeń. I tak zaczyna się druga historia miłosna, mniej oczywista, ale za to niezwykle urocza, magiczna i nietuzinkowa.

David Foenkinos stworzył bajkę dla dorosłych, w której  mamy piękną księżniczkę, cierpiącą piękność, której nikt nie potrafił pocieszyć. Aż do dnia, gdy pojawił się niepozorny chłopiec, którego piękno nie zostało odkryte, którego wnętrze jest ze złota, a serce dwukrotnie większe, niż u przeciętnego człowieka. Mimo przeciwności losu, własnych ograniczeń, dzięki przypadkom i własnej sile udaje im się odnaleźć siebie, uciec od złego, żyć długo i szczęśliwie. W takich historiach próżno szukać prawdy, realizmu, czy choćby odcieni szarości. "Delikatność" jest piękna i prosta, tylko tyle i aż tyle. Prawdziwie ciepła, subtelna, wręcz kojąca - doskonała na poprawę humoru i przywracanie nadziei. Chociaż, jak powiedziałam - jest to bajka, to jednak można uwierzyć, że może gdzieś, może komuś, że dama i gentlemen, że wielka miłość. Lustrzane odbicie, bajka udająca rzeczywistość.

czwartek, 25 czerwca 2015

Dominika Słowik - Atlas: Doppelganger

Książka, w której mieszają się czasy, miejsca, postacie. Będąca jednocześnie portretem tychże i czegoś pomiędzy, ponad, między wierszami. Jest jednocześnie realistyczna i nierealna, autorka serwuje w niej mieszankę marzeń, koszmarów i rzeczywistości, które umieszcza na równi, jako że w takim samym stopniu "świadczą". Tytułowy Doppelganger, jest ciągle obecny, choćby pod postacią przeczucia, w tej książce każdy ma swoje alter ego, coś co nie do końca jest w nich i nie do końca poza, a co ciągle pcha do działania, co wskazuje stronę w którą patrzeć, co daje i zabiera, co nie podlega żadnej dyskusji. 

"Atlas: Doppleganger", to debiut Dominiki Słowik, jeśli wierzyć okładce - "mocny, hipnotyczny, na który czekaliśmy do dawna". Ja nie używałabym tak mocnych słów, ale po kolei. Zacznę od mocnych stron - autorka w ciekawy sposób wykorzystuje klisze i symbole, w których się wychowywała. Lata 90. jak dotąd pozostawały okresem traktowanym mocno po macoszemu, a paradygmat był raczej jeden - zachłyśnięcie się wolnością, można coś obśmiać, coś wytknąć itd. Dla Dominiki Słowik, to czas dzieciństwa, o którym napisała w sposób magiczny, nadając zupełnie nowe znaczenie temu co znane. To co dotąd było przedmiotem żartów zostało opisane z butą i w mocnych słowach. Można powiedzieć - świeżość spojrzenia. Solidna podstawa, która sprawia, że autorką będę się w przyszłości interesować, choć książki nie uznaję za wybitną, a jej potencjał w sporej części zmarnowany.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Joanna Bator - Wyspa Łza

Joanna Bator zawsze zabiera w podróże nietypowe, tajemnicze, lekko niesamowite. W "Wyspie Łzie" opowiada przede wszystkim własną historię, czyni to "pod pretekstem" podróży, opisu procesu twórczego. Podróż jest osobista, pełna intymności, zachwianych proporcji. Niepowtarzalna i prawdziwa. Na Wyspę Łzę, czyli Sri Lankę Bator wyjeżdża w poszukiwaniu zaginionej ponad 25 lat temu Sandry Valentine. Wydaje się to być może pozbawione sensu i związku z rzeczywistością, ale poszukiwania te są związane jednocześnie z tworzeniem, poszukiwaniami różnego rodzaju, z pisaniem książki, której główna bohaterka jawi się jako nierozerwalnie z Sandrą związana.

W opisanym świecie mieszają się czasy, życia, idee. Podobnie emocje, obrazy, które zawsze przechodzą przez autorkę, zanim trafią na papier. Prawdziwość, tego co w książce wypływa właśnie stąd - z osobistego przeżywania, z ciągłego umieszczania siebie wewnątrz, nawet jeśli jest to ostatnie miejsce, w którym chciałoby się siebie widzieć, nawet jeśli jest to obrzydliwe, bolesne. Niewłaściwe. Nudne. Do czytelnika nie dociera czysty opis świata, Joanna Bator nawet tego nie próbuje - wprowadza za to do książki postaci fikcyjne, symbole, nadaje nowe znaczenia. Organizuje świat, stara się go odczytać, pojąć, stworzyć własne ramy. Obiektywną prawdę odrzuca jako nieistniejącą, zastępując ją wnikliwą interpretacją, opisem własnego świata.

piątek, 3 kwietnia 2015

Małgorzata Halber - Najgorszy człowiek na świecie

Czy ktoś nie słyszał o tej książce? Zadziwiająco głośna spowiedź "sympatycznej dziewczyny z MTV" (choć dla mnie, to bardziej twórczyni Bohatera). Opowieść nie tyle o wyniszczającym nałogu, alkoholizmie jaki znamy z życia, filmów, stereotypów i niestety również literatury, ale o młodej dziewczynie, która na wielu skalach po prostu dobrze się bawiła. Małgorzata Halber pokazuje co działo się w głowie Krystyny, dlaczego piła, dlaczego całymi dniami chodziła spalona. Przy czym Krystyna, to bardziej niż postać fikcyjna, imię obcej kobiety, która ukradła autorce ją samą. To nie jest wymyślona historia, czyta się ją jak pamiętnik, a Małgorzata Halber się od tego nie odcina. Tesktu nawet nie potrafiłam odczytać innym głosem, inaczej intonując, niż czyni to Małgorzata Halber. 

Książka właściwie nie nadaje się do zrecenzowania. Jest zbyt szczera, zbyt osobista. Jakakolwiek krytyka byłaby nadużyciem. Książka na pewno nie jest arcydziełem literackim, nawet do tego nie aspiruje. Jej wartość leży zupełnie gdzie indziej. Jest szczera, prawdziwa, osobista, przełamuje tabu, a autorka wykazała się ogromną odwagą decydując się na jej napisanie i wydanie.

wtorek, 17 lutego 2015

A.S.A Harrison - W cieniu

Historia pary, która przez 20 lat wspólnego życia stwarzała iluzję związku idealnego, oszukując głównie siebie samych. Na samo dno spadają z hukiem i momentalnie. Wychodzi z nich wszystko co najgorsze, co budzi ich własny wstręt, bez ochronnego parasola, który wspólnie utrzymywali - okazują się ludźmi kompletnie zniszczonymi, sami siebie nie rozpoznają na nowym obrazie. Jodi - piękna psycholog, przywykła do luksusu, lekkiego życia, rutyny i Todd - architekt, którego zarobki pozwalały Jodi na takie, a nie inne życie, mężczyzna lubiący kobiety i alkohol. Oboje tworzyli przez wiele lat fikcyjną historię i oboje zdawali sobie z tego sprawę.

Jodi nie przypuszczała, że ta formuła może się kiedyś wyczerpać, ba, była dumna z tego, że jest wyrozumiałą żoną, że potrafi cieszyć się tym co ma i przymykać oczy na niedoskonałości. Todd jednak decyduje się przy okazji kolejnego romansu na ostre cięcie, odejście od żony. W tym momencie następuje całkowity rozpad obojga, oboje tracą coś, co w najwyższym stopniu definiowało ich samych. Spektrum zachowań autodestrukcyjnych, które możemy obserwować jest ogromne i przyprawia o dreszcze.

piątek, 19 grudnia 2014

Gillian Flynn - Mroczny zakątek

Libby Day jako siedmioletnia dziewczynka straciła niemal całą rodzinę - jej matka i dwie siostry zostały zamordowane, a jej starszy brat został skazany za tę zbrodnię. Obecnie ma 34 lata i właśnie kończą jej się pieniądze, które przez lata spływały z różnych stron, jako pomoc dla ofiary. Kobieta pod wszystkimi względami jest dysfunkcyjna - aspołeczna, w depresji, bez pracy, niezdolna do podjęcia jakiegokolwiek działania, wypisana ze społeczeństwa. Idąc dobrze sobie znaną drogą, chcąc zarobić na swojej rodzinnej historii, godzi się na spotkanie z osobami zainteresowanymi budzącymi wątpliwości lub nierozwiązanymi zagadkami kryminalnymi. Spotkanie to daje jej zupełnie nową perspektywę i powoli dociera do niej, że jej brat mógł zostać niesprawiedliwie osądzony (za sprawą zeznań zmanipulowanej dziewczynki, którą była). Początkowo godzi się na przeprowadzenie samodzielnego śledztwa ze względu na pieniądze, po czasie jednak jej motywacja się zmienia, po prostu chce odkryć prawdę, jaka by nie była.

niedziela, 21 września 2014

Zbigniew Pawlak, Jerzy A. Wlazło - Pęknięte miasto. Biesłan

3 września 2014 roku minęło 10 lat od tragicznych wydarzeń z Biesłanu, wydarzeń, które wstrząsnęły całym Kaukazem, Rosją, nie pozostawiając obojętnym również Zachodu. Największy atak terrorystyczny w Europie, większość ofiar to dzieci. Porażka każdej ze stron, plus trwający do dziś dramat całego Biesłanu. Ślad, który pozostał jest tak głęboki i wyraźny, że musi minąć kilka pokoleń, nim uda się go zatrzeć, wypracować nową normalność.

Biesłan, zjednoczony w czasie ataku, wspólnie rozpaczający przez pierwsze miesiące, pogrążony w żałobie niezależnie od tego, czy zginęło dziecko własne, czy sąsiada - przez te 10 lat dzielił się coraz wyraźną linią. Ci którzy stracili najbliższych uzyskali pomoc, wsparcie finansowe, psychologiczne. Pozostali cały czas trwają w dramacie, innym, ale nieustannie się pogłębiającym. Miasto obecnie boryka się z problemami będącymi pokłosiem działań mających pomóc miastu, pomóc podnieść się i w pewnym stopniu zapomnieć. Biesłan został potraktowany instrumentalnie, nikt z wielkich polityków nie dostrzegł dramatu ludzi i nie skupił się na niczym więcej, niż własne potrzeby. Po wielkiej solidarności, wspólnocie, a wcześniej zwyczajnym miasteczku, jakich na Kaukazie wiele, pozostała bieda, bezrobocie, wzajemne niezrozumienie, przerzucanie się winą.

wtorek, 26 sierpnia 2014

Zadie Smith - Londyn NW

Jedna z moich ulubionych autorek i bardzo wyczekiwana książka. Według krytyków dodatkowo najlepsza pozycja w dorobku Smith (może nie imponującym pod względem ilości, ale za to niezwykle bogatym jeśli chodzi o treść). Elektryzujący portret miasta i pokolenia, mieszanka hipnotyczna, narkotyczna, krytyczna, przejmująca. Wciąga, przywiązuje do siebie, burzy to co znane i cenione, stawia na ich miejsce domek z kart. Zmienia myślenia i postrzeganie. Ukradkiem, pod przykrywką niewiel znaczących scen, marazmu lub pogoni za nieznanym celem, którego uparcie nikt nie wskazuje.

Zadie Smith, na przykładzie 4 postaci, szkolnych kolegów, których ze sobą nie łączy nic lub prawie nic, prócz pochodzeniem, opisuje dorosłość. Różne jej warianty, przypisywane jej znaczenia. Ukazuje ludzkie słabości, czy po prostu słabość ludzi jako taką, ich kruchość i ciągły wewnętrzny konflikt, problem tożsamości istniejący praktycznie w każdym. Zestawia sferę deklaratywną z rzeczywistością i z tym co widzą inni. Potrafi sparaliżować, uchwycić myśli, których jeszcze nikt nie spisał, których sformułowanie wydaje się niemożliwe, których zarys z trudem można dostrzec. Myśli z których czasami można tylko próbować zdać sobie sprawę.

sobota, 12 lipca 2014

Martin Zelanay - U progu zagłady

Martin ZeLanay, to pseudonim, pod którym ukrywa się konsultant współpracujący z amerykańskimi służbami, Amerykanin polskiego pochodzenia. Z wykształcenia historyk sztuki. "U progu zagłady", to jego kolejna książka, której bohaterem jest agent CIA Frank Shepard, a jak obiecuje okładka "autor wie, o czym pisze" - krótko mówiąc, czytelnik jest kuszony możliwością zobaczenia kulisów ataku terrorystycznego, zamachu na Watykan i sposobów pracy różnego rodzaju sił specjalnych. Realizm, emocje, a przy tym dobra książka sensacyjna.

Książka rozkręca się powoli i z różnych stron - jest Frank, wspomniany agent, wysłany przez żonę na krótkie wakacje na Krecie; cały zastęp agentów CIA i innych agencji, którzy w miarę rozwoju wydarzeń wkraczają do akcji; mniejsi i więksi przestępcy z różnych zakątków świata; Maria - historyczka sztuki z Rzymu; w końcu Najwspanialszy Przywódca i Pak Li, wysłany przez niego z bombą atomową, mającą zmieść z powierzchni ziemi Watykan. Sporo osób, a w książce występuje również wiele osób obserwujących obie akcje - terrorystyczną i antyterrorystyczną, które też nie pozostają bez wpływu na rozwój wydarzeń. Punkciki rozsiane po całym świecie, zbliżające się do celu, szybciej bądź wolniej, ale systematycznie.

piątek, 25 października 2013

Ann Patchett - Stan Zdumienia

Do Mariny, mieszkającej i pracującej w Minnesocie dociera z dżungli amazońskiej smutna wiadomość o śmierci jej najbliższego współpracownika i przyjaciela. Przez swojego pracodawcę i przez wdowę po przyjacielu zostaje wręcz wypchnięta z kraju i wysłana śladami zmarłego. Dżungla na pewien czas ma stać się jej domem i miejscem pracy. Anders, a później Marina wyjechali do pracy, oboje są farmakologami, do dżungli zostali wysłani przez koncern farmaceutyczny, a ich zadaniem jest skontrolowanie postępów badań prowadzonych w dżungli przez wybitną farmakolog, której zadaniem jest opracowanie leku, dzięki któremu kobiety zachowają płodność przez całe życie.

Czytając książkę odbywamy co najmniej kilka podróży, jedną rzeczywistą, jednak również kilka metafizycznych. Książka przesycona jest odwołaniami, alegoriami, metaforami. Postać Mariny, która z początku fascynuje, z czasem zaczyna całkowicie pochłaniać, a jej stanów wewnętrznych, przeżyć nie da się już tak dokładnie rozgraniczyć od własnych. Czytelnik wraz z Mariną wpada w gorączkę, szaleństwo, traci dystans, wchodzi do magicznego świata.

niedziela, 5 maja 2013

J. K. Rowling - Trafny Wybór

Książka na półce czekała od momentu premiery. Bardzo nachalna kampania reklamowa nieco mnie odpychała od tej pozycji, ale w końcu szum zniknął i można było zacząć spokojnie czytać. Oczekiwania oczywiście miałam ogromne i tak samo duże były moje obawy. Bardzo chciałam by książka okazała się dobra, byłoby mi autentycznie przykro gdyby autorka Harrego Pottera napisała coś kiepskiego. Na szczęście nie napisała. Nie jest to pozycja genialna, ale na pewno warta uwagi. Wciągająca, dobrze napisana, przyjemna lektura.

Podpisuję się pod opinią, którą można znaleźć na okładce książki, która mówi o tym, że J. K. Rowling ma talent do opowiadania historii. Dokładnie takie są moje odczucia. Bo właśnie tym jest "Trafny Wybór" - dobrze opowiedzianą historią. Dopracowaną w każdym szczególe, zaskakująco logiczną i zawierającą wiele spojrzeń na te same wydarzenia. Opowiadana jest z perspektywy kilku osób, dzięki czemu jest kompletna, nie ma w niej niedomówień, a jednocześnie nabiera głębi i nie jest czarno-biała.

sobota, 9 marca 2013

Lydie Salvayre - Zwyczajne życie

Na okładce można wyczytać kilka wskazówek z czym ma się do czynienia - "paranoja - instrukcja obsługi", "powieść o zwyczajnym szaleństwie", "studium obsesji", ale jest to tylko prawda połowiczna, bo tak naprawdę książka dotyczy kwestii, które są bardziej uniwersalne niż obsesja, szaleństwo, paranoja. Lydie Salvare kreśli portret starości, ukazuje to czego wszyscy się boją, co budzi litość i odbiera komfort.

Krótka książeczka, tylko 122 strony, ale za to ogromna ilość treści, przekaz wbija się w pamięć z każdym słowem, zdania same zaczynają żyć w głowie - książka nie kończy się na tym co napisane. Jej ogromną zaletą jest brak przesady, autentyczność, precyzja, trafianie w sedno.

Autorka nie skupia się tylko o dolegliwości fizyczne, które ze starością kojarzą się w pierwszej kolejności. Światło skierowane jest na psychikę. Świat wokół staje się obcy, ludzie nieprzychylni, wnętrze wypełnia się jadem, zazdrością, pojawia się zgorzknienie. Czy nie jest to gorszy koszmar niż drobne fizyczne ułomności? Po lekturze tej książki nie mam już wątpliwości co jest najgorsze w starości.

Lydie Salvayre nie stosuje żadnej taryfy ulgowej, kreśli portret do bólu prawdziwy, nie przesadza ani nie wygładza, pokazuje piekło dnia codziennego, w którym każdy chcąc, nie chcąc uczestniczy każdego dnia. Obraz jest pozbawiony miłości, gdzie najpozytywniejszym elementem jest litość.

Nie jest to proza przy której popada się w zachwyt, którą się kocha, ale taka która zawstydza ujawniając ludzkie zakłamanie, demaskując hipokryzję na pozór niewinnych gestów, których pełen jest tak zwany zwykły dzień. Do mnie przemawia i to bardzo, zarówno styl, jak i temat, według mnie - "Zwyczajne życie" to kawał dobrej literatury.

Ocena: 8/10

niedziela, 9 grudnia 2012

Angela Carter - Mądre dzieci

O książce, gdy się za nią zabierałam nie wiedziałam nic, kupiłam ją, bo lubię książki z tej serii i zwykle biorę je w ciemno :) Nigdy nie słyszałam o tej autorce, ale do tej serii mam zaufanie i się nie zawiodłam!

Czytanie jej było świetną rozrywką, na najwyższym poziomie - inteligentna, mądra, zabawna, wciągająca i zaskakująca powieść. Każda postać nietuzinkowa, wielowymiarowa i barwna, z charakterem.

Chłonęłam każde zdanie, a gdy skończyłam było mi autentycznie smutno.
Niezwykle barwna i oryginalna to powieść. A jest to opowieść o o szalonym życiu bliźniaczek - podstarzałych artystek kabaretowych, które najlepsze lata mają za sobą, jednak ich życie bynajmniej nie stało się szare i nudne. Czytając poznajemy przeszłość bohaterów, a całość jest naprawdę kompletna. Niczego nie brakuje, każdy wątek absolutnie wyczerpany i świetnie zrealizowany.