piątek, 30 stycznia 2015

Jonathan Holt - Carnivia: Herezja

Drugi tom trylogii Carnivia, której akcja toczy się równolegle w dwóch światach - Wenecji i jej wirtualnym odbiciu, trzyma poziom i napięcie, których ledwie przedsmak otrzymaliśmy w tomie pierwszym. Znane postacie w innej, niż zapamiętana konfiguracji. Więzi które powstają w części pierwszej tu ulegają rozkładowi i stopniowej, powolnej odbudowie, której możemy przyglądać się jak pod mikroskopem. Holt serwuje, rzadko spotykane w seryjnych kryminałach, diametralne przetasowanie, które przenosi punkt ciężkości powieści w nieco bardziej osobiste rejony i nadaje głębi perspektywie. Ucieszyło mnie niezmiernie dowartościowanie bohaterów, postawienie ich na środku sceny, a nie tylko obsadzenie w roli detektywów. Wątek kryminalny przy tym również ani na moment nie schodzi na drugi plan. Kat, Holly, Daniel i Aldo nie zadbali o rozdział pracy i życia prywatnego, jedno z drugim się przenika, czasem nie do końca zgodnie z wolą bohaterów - nieważne - z perspektywy czytelnika efekt jest taki, że książka jest spójna, wyrazista, a także dość ekstremalna, ale tylko w takim stopniu, jaki jesteśmy w stanie przyjąć za odpowiedni. Nie jest genialna, ale naprawdę dobrze skonstruowana i oryginalna.

Wyróżnia się - to na pewno. Już samym pomysłem przyciąga - Wenecja, która nawet ujęta klasycznie budzi sporo fascynacji, w którą można wpisać naprawdę nietypowe wątki, a przy tym w literaturze (przynajmniej kryminalnej, ale myślę że też całej współczesnej) nie jest szczególnie eksploatowana. Plus Carnivia, Wenecja wirtualna, a właściwie nieskończenie wiele wersji Wenecji ukrytych pod lustrzanym odbiciem miasta. Nadal czuję niedosyt, Carnivii chciałabym więcej, i więcej akcji w niej umieszcznej. Na szczęście w "Herezji" Holt idzie już nieco dalej, niż w "Bluźnierstwie", jest tu więcej demaskacji, zaglądania za fasadę i przenoszenia z jednej rzeczywistości do drugiej, więcej wykorzystanych możliwości. Niedosyt potęguje apetyt, ale nie jest to niedosyt tak duży, że posunęłabym się do postawienia zarzutu, że to czym Holt kusi, w książce jest tylko zbywane pobocznymi wątkami. Raczej powiedziałabym, że autor cały czas trzyma asa w rękawie.

Przede wszystkim książkę bardzo dobrze się czyta. Elementy kryminału i sensacji doskonale się równoważą i skutecznie skupiają uwagę czytelnika, który cały czas ma ochotę wysilać szare komórki i dostrzegać nie tylko prezentowane wycinki, ale całość. Gra toczy się na wysokich szczeblach, jest tu Kościół, mafia, CIA, ale angażuje też przypadkowych ludzi, do tego za sprawą Carnivii przenosi się też na zupełnie nowe poziomy, manipuluje opinią publiczną, jest jak wirus, nie ma mowy o spokojnym śledztwie.

"Herezja" nie jest jednak tylko dobrze skonstruowaną książką kryminalno-sensacyjną, pojawia się w niej wiele wątków istotnych społecznie i politycznie. Zaczynając od sytuacji kobiet w hierarchii karabinierów, czy amerykańskiej armii, aż po interwencje USA na Bliskim Wschodzie i kontrowersyjne metody prowadzenia przesłuchań wśród jeńców CIA. Warto też wspomnieć, że wiele z tego co znajdziecie w książce, ma swoje odbicie w rzeczywistości. Cytowane są autentyczne raporty i wyjaśnienia, natomiast sam wątek kryminalny inspirowany jest faktycznymi wydarzeniami z weneckiej historii. Obok postaci fikcyjnych, mamy postaci historyczne, których biografie mają wpływ na wydarzenia z "Herezji". I są to zdecydowanie informacje z kategorii "lepiej zamieść pod dywan". Burzą, szokuję, wstrząsają. To zakotwiczenie w rzeczywistości nadaje książce charakteru i buduje niespotykany klimat. 

Holt sprawnie lawiruje pomiędzy magią, a brutalną rzeczywistością, jego książki są spektakularne, a każda scena barwna i zapadająca w pamięć. Bardzo solidna, godna polecenia pozycja.

Ocena: 8-/10 

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: Klucznik i Krymianlne Wyzwanie

22 komentarze:

  1. W ogóle nie kojarzę tytułu i ogólnie serii, ale kojarzę okładkę, więc musiałam już gdzieś się z nią spotkać. Jakoś nie przekonuje mnie on do siebie. Jeśli będę miała okazję, to ją przeczytam, ale raczej nie będę jej szukać.
    Pozdrawiam serdecznie :)
    lustrzananadzieja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się spotkałam z Carnivią w ciekawych okolicznościach - dostałam od wydawnictwa do recenzji "Herezję" w oryginale, na rok przed angielskim wydaniem. Była to dla mnie prawdziwa rewelacja, widocznie jednak dla innych też bo ostatecznie książka ukazała się w innym wydawnictwie ;-) Natomiast co ciekawe to kiedy potem zetknęłam się z polskim wydaniem, zdziwiło mnie jak bardzo złagodzony został wątek zauroczenia między Kat i Holly - zupełnie jakby ktoś kto wydawał książkę nie przestraszył się czarnego obrazu Kościoła, ale już powieść o lesbijkach była nie do przyjęcia ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to ciekawe! W ogóle nie powiedziałabym, że jest to książka o lesbijkach! Może w "Bluźnierstwie" był jakiś mini wątek, ale w "Herezji" nawet mi o tym nie przypomniano!

      Usuń
  3. Dobrze, że przypomniałaś o tym tytule, bo część pierwszą uważam za całkiem udaną, więc i na kolejną chętnie się skuszę.

    Nie zgodzę się jednak, że Wenecja nie jest często eksploatowana w literaturze. Ja trafiam na sporo powieści mających akcję w tym miejscu. Może nie aż tyle, co Barcelona czy Londyn, ale jednak niemało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a ja na żadną! Jedyne co mi się kojarzy, to zarówno "starsze" filmy i takie same książki. Pewnie teraz będę trafiać co chwilę, zwykle tak mam, że jak raz na coś zwrócę uwagę, to okazuje się, że jest tego pełno! Szczególnie rzuca mi się to w oczy w odniesieniu do dziwnych słów ;)

      Usuń
  4. Chyba warto zainteresować się bliżej częścią pierwszą, bo druga kusi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książkę mam i czeka ona na koniec sesji :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już wcześniej zwróciłam uwagę na przepiękną okładkę tej książki, ale do tej pory nie wiedziałam o czym jest. Twoja recenzja sprawiła, że na pewno po nią sięgnę. Po pierwsze uwielbiam książki, które dzieją się w magicznej Wenecji, a poza tym zachwycił mnie świata będącego odbiciem.
    Oczywiście muszę najpierw sięgnąć po pierwszą cześć, ale mam nadzieję, że jak najszybciej uda mi się ją znaleźć :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie
    Książkowe Wyzwania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też przyciągnął pomysł, a okładka zaintrygowała. Choć tak było przy pierwszej części. Mam nadzieję, że Ci się spodoba. Według mnie autor ma naprawdę świeże pomysły i dobrze pisze.

      Usuń
  7. I przez Ciebie zaczęłam się zastanawiać, jak to możliwe, że jeszcze nie sięgnęłam po Holt'a.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy tom bardzo mi się podobał i nie mogę się już doczekać, kiedy trafi do mnie drugi. Oby jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mogę jej jakoś skończyć. Bluźnierstwo mnie wciągnęło i nawet trochę zachwyciło, a Herezja... Albo miałam za duże wymagania, albo wystarczyło poprzestać na 1 części. Powiem więcej, gdy skończę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa jak ostatecznie ją odbierzesz. Chociaż mnie osobiście pierwsza połowa bardziej pochłaniała.. Ale tak już zwykle mam, nie lubię jak akcja zaczyna się rozwiązywać :)

      Usuń
  10. Mnie akurat Herezja nie powaliła na kolana. "Bluźnierstwo" zdecydowanie lepsze, pozostaje mieć nadzieję na dobry trzeci tom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi właśnie bardziej "Herezja" się spodobała, również dlatego, że pozytywnym zaskoczeniem było dla mnie tak mocne zachowanie ciągłości, ciągłe odwołania, powiązania itd.

      Usuń
  11. Właśnie czekam na swój egzemplarz :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękny blog, świetne książki, ale najbardziej podoba mi się opis Twojego profilu! :)
    W 100% popieram ideę dyskusji nad książkami i chętnie będę się tutaj w nią włączać :)
    Zapraszam Cię też do mnie: http://babookshka.blogspot.it/
    Pozdrawiam ciepło i do napisania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i bardzo się cieszę, wpadaj często!

      Usuń
  13. Raczej nie mój typ książek, ale kto wie, moze kiedyś przeczytam?
    http://ever-books-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Szczerze mówiąc to nie słyszałam o tej książce... Może kiedyś przeczytam :)
    Bardzo fajny blog chyba muszę tu wpadać częściej!
    Zapraszam również do mnie. Może Ci się coś spodoba?
    http://recenzje-ksiazek-patricia.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do dyskusji ;)