Drugi tom trylogii Carnivia, której akcja toczy się równolegle w dwóch światach - Wenecji i jej wirtualnym odbiciu, trzyma poziom i napięcie, których ledwie przedsmak otrzymaliśmy w tomie pierwszym. Znane postacie w innej, niż zapamiętana konfiguracji. Więzi które powstają w części pierwszej tu ulegają rozkładowi i stopniowej, powolnej odbudowie, której możemy przyglądać się jak pod mikroskopem. Holt serwuje, rzadko spotykane w seryjnych kryminałach, diametralne przetasowanie, które przenosi punkt ciężkości powieści w nieco bardziej osobiste rejony i nadaje głębi perspektywie. Ucieszyło mnie niezmiernie dowartościowanie bohaterów, postawienie ich na środku sceny, a nie tylko obsadzenie w roli detektywów. Wątek kryminalny przy tym również ani na moment nie schodzi na drugi plan. Kat, Holly, Daniel i Aldo nie zadbali o rozdział pracy i życia prywatnego, jedno z drugim się przenika, czasem nie do końca zgodnie z wolą bohaterów - nieważne - z perspektywy czytelnika efekt jest taki, że książka jest spójna, wyrazista, a także dość ekstremalna, ale tylko w takim stopniu, jaki jesteśmy w stanie przyjąć za odpowiedni. Nie jest genialna, ale naprawdę dobrze skonstruowana i oryginalna.
Wyróżnia się - to na pewno. Już samym pomysłem przyciąga - Wenecja, która nawet ujęta klasycznie budzi sporo fascynacji, w którą można wpisać naprawdę nietypowe wątki, a przy tym w literaturze (przynajmniej kryminalnej, ale myślę że też całej współczesnej) nie jest szczególnie eksploatowana. Plus Carnivia, Wenecja wirtualna, a właściwie nieskończenie wiele wersji Wenecji ukrytych pod lustrzanym odbiciem miasta. Nadal czuję niedosyt, Carnivii chciałabym więcej, i więcej akcji w niej umieszcznej. Na szczęście w "Herezji" Holt idzie już nieco dalej, niż w "Bluźnierstwie", jest tu więcej demaskacji, zaglądania za fasadę i przenoszenia z jednej rzeczywistości do drugiej, więcej wykorzystanych możliwości. Niedosyt potęguje apetyt, ale nie jest to niedosyt tak duży, że posunęłabym się do postawienia zarzutu, że to czym Holt kusi, w książce jest tylko zbywane pobocznymi wątkami. Raczej powiedziałabym, że autor cały czas trzyma asa w rękawie.
Przede wszystkim książkę bardzo dobrze się czyta. Elementy kryminału i sensacji doskonale się równoważą i skutecznie skupiają uwagę czytelnika, który cały czas ma ochotę wysilać szare komórki i dostrzegać nie tylko prezentowane wycinki, ale całość. Gra toczy się na wysokich szczeblach, jest tu Kościół, mafia, CIA, ale angażuje też przypadkowych ludzi, do tego za sprawą Carnivii przenosi się też na zupełnie nowe poziomy, manipuluje opinią publiczną, jest jak wirus, nie ma mowy o spokojnym śledztwie.
"Herezja" nie jest jednak tylko dobrze skonstruowaną książką kryminalno-sensacyjną, pojawia się w niej wiele wątków istotnych społecznie i politycznie. Zaczynając od sytuacji kobiet w hierarchii karabinierów, czy amerykańskiej armii, aż po interwencje USA na Bliskim Wschodzie i kontrowersyjne metody prowadzenia przesłuchań wśród jeńców CIA. Warto też wspomnieć, że wiele z tego co znajdziecie w książce, ma swoje odbicie w rzeczywistości. Cytowane są autentyczne raporty i wyjaśnienia, natomiast sam wątek kryminalny inspirowany jest faktycznymi wydarzeniami z weneckiej historii. Obok postaci fikcyjnych, mamy postaci historyczne, których biografie mają wpływ na wydarzenia z "Herezji". I są to zdecydowanie informacje z kategorii "lepiej zamieść pod dywan". Burzą, szokuję, wstrząsają. To zakotwiczenie w rzeczywistości nadaje książce charakteru i buduje niespotykany klimat.
Holt sprawnie lawiruje pomiędzy magią, a brutalną rzeczywistością, jego książki są spektakularne, a każda scena barwna i zapadająca w pamięć. Bardzo solidna, godna polecenia pozycja.
Ocena: 8-/10
Recenzja bierze udział w wyzwaniach: Klucznik i Krymianlne Wyzwanie