Libby Day jako siedmioletnia dziewczynka straciła niemal całą rodzinę - jej matka i dwie siostry zostały zamordowane, a jej starszy brat został skazany za tę zbrodnię. Obecnie ma 34 lata i właśnie kończą jej się pieniądze, które przez lata spływały z różnych stron, jako pomoc dla ofiary. Kobieta pod wszystkimi względami jest dysfunkcyjna - aspołeczna, w depresji, bez pracy, niezdolna do podjęcia jakiegokolwiek działania, wypisana ze społeczeństwa. Idąc dobrze sobie znaną drogą, chcąc zarobić na swojej rodzinnej historii, godzi się na spotkanie z osobami zainteresowanymi budzącymi wątpliwości lub nierozwiązanymi zagadkami kryminalnymi. Spotkanie to daje jej zupełnie nową perspektywę i powoli dociera do niej, że jej brat mógł zostać niesprawiedliwie osądzony (za sprawą zeznań zmanipulowanej dziewczynki, którą była). Początkowo godzi się na przeprowadzenie samodzielnego śledztwa ze względu na pieniądze, po czasie jednak jej motywacja się zmienia, po prostu chce odkryć prawdę, jaka by nie była.
Gillian Flynn jest mistrzynią kreowania rzeczywistości dwuznacznych i bardzo dynamicznych, w których na zmianę kochamy i nienawidzimy bohaterów, w których świat raz jest piękny, a raz obrzydliwy. Zmienia perspektywy, ukazuje sytuacje z różnych stron i dzięki tym zmianom optyki ukazuje całokształt. Książka to splecione ze sobą dwie historie - historia dorosłej Libby, pisana w pierwszej osobie, kompletnie niecenzuralna i cyniczna; druga to relacja z ostatniego dnia życia rodziny Day'ów - ukazana z perspektywy kilku osób - głównie Bena (brata Libby) i Patty (matki). Historia z przeszłości opisywana jest w trzeciej osobie. Dzięki temu zabiegowi dostrzegamy nieścisłości, kompletnie różne spojrzenia różnych osób, a samo zakończenie dzięki tej perspektywie wiele zyskuje. Czytelnik dowiaduje się o wielu rzeczach w pierwszej kolejności, wie o tym, co jest ukrywane i co wiedzie na manowce.
Pierwsza rzecz, która przyciąga uwagę, to bohaterowie. Zniszczeni przez życie, budzący niepokój i naruszający strefę komfortu. Nieprzewidywalni, niepewni siebie, błądzący po omacku. Budzą sprzeczne uczucia, ale przyciągają i coraz bardziej fascynują, to takie postacie, które chce się rozgryźć i których jednocześnie nigdy do końca rozgryźć się nie da. Bardzo rzadko zdarza się odnaleźć takich bohaterów na kartach powieści - których nie można wpisać w żaden schemat, poddać ocenie, ciężko określić kształt. Jest w tym jakaś surowość i na pewno autentyczność. Siłą tej książki jest to, że rzeczywistość w niej przedstawiona ma w sobie coś swojskiego, że niepokój z niej płynący ma wiele wspólnego z realnym życiem.
Najbardziej podobała mi się strona psychologiczna "Mrocznego zakątka", to jak rozgrywane były pojedyncze sytuacje, jak tworzyły ciąg przyczynowo-skutkowy. Było tu więcej emocji, niż racjonalności i właśnie dlatego sama fabuła, mimo że naprawdę dobra, schodziła na dalszy plan. Od początku czytelnik odczuwał, że "prawda" ma tak naprawdę niewielkie znaczenie, że nic nie jest w stanie zmienić. Od zbrodni minęło 25 lat, Libby tak naprawdę rozdrapuje rany. Nie bez powodu, można powiedzieć, że składa kości na nowo, ale mimo wszystko - kilka żyć zostało zmarnowanych. To widmo nie znika przez całą książkę, nie ma mowy o jakimkolwiek happy endzie, a prawda nie ma już mocy uzdrawiania.
Generalnie jestem zadowolona, nawet bardzo. Nie jest to może książka perfekcyjna, jak w przypadku "Zaginionej dziewczyny", ale mimo wszystko - jest to bardzo dobry, warty uwagi thriller psychologiczny. Dobrze napisany, z dobrym pomysłem, dopracowany. Książka dla której spokojnie można zarwać noc. :)
Ocena: 8/10
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Klucznik
Kryminalne wyzwanie
Ocena: 8/10
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Klucznik
Kryminalne wyzwanie