wtorek, 3 listopada 2015

Michel Houellebecq - Uległość

Houellebecq'a warto czytać, powtarzam to po każdej kolejnej jego książce - uwielbiam w prozie tego autora, fakt że zawsze, ale to zawsze wywołuje uczucie dyskomfortu, wcześniej poprzedzone zatopieniem się w czymś, z czym łatwo się zidentyfikować. Oswaja czytelnika, by później prosto w twarz powiedzieć mu niewygodną prawdę. Zresztą, czy prawdę, czy nie - nie to jest najważniejsze, Houellebecq żongluje optyką i zawsze ukazuje dwie strony medalu, przy czym zwykle przechodzi od skrajności, do skrajności. W jego pisarstwie jest zawsze szczypta genialności, nawet jeśli ostatecznie ma rozczarować. A szczerze mówiąc - rozczarowuje zawsze, taka specyfika, puentą zataczających szerokie kręgi dywagacji, jest zwykle szara rzeczywistość. Michel Houellebecq rozczarowuje zgodnie z zamierzeniem, a to też nielada wyzwanie.

"Uległość" zapowiadała się, czy raczej była zapowiadana inaczej, niż wcześniejsze jego książki - jako powieść polityczna, wizja przejęcia władzy we Francji przez wyznawców Islamu. Podchodziłam do tematu z mieszanymi uczuciami, bo o ile Houellebecq'a warto czytać, nie nazwałabym siebie jego fanką, nie ma u mnie kredytu zaufania. Uwielbiam jego styl pisania, bezpośredniość, celność spostrzeżeń, brak tabu, na przeciwnej szali leży natomiast przymus szokowania i operowanie skrajnościami, coś co łatwo może wymknąć się spod kontroli. Houellebecq'a można podziwiać, ale ja osobiście miłości do jego twórczości po prostu sobie nie wyobrażam. Natomiast Islam od początku wydawał mi się tematem zbyt prostym, zbyt banalnym, jak na tego autora. Z ulgą przyjęłam fakt, że wydarzenia polityczne, islamizacja Francji dzieje się przede wszystkim w tle i niewiele ma w sobie z katastroficznej wizji, że Michel nadal pisze o jednostce, że nie demonizuje idąc po najmniejszej linii oporu.

Francois, wykładowca Sorbony, samotny, raczej nieszczęśliwy i nihilistycznie nastawiony czterdziestolatek - to jest główny temat. Mężczyzna w obliczu kryzysu (a raczej kilku różnych kryzysów, które zbiegają się w pewnym punkcie jego życia) z jednej strony wspomina, z drugiej wartościuje i próbuje dostosować się do nowej sytuacji. Stara się określić swoją tożsamość, odnaleźć wśród ludzi, znaleźć słowa dla siebie i swoich przeżyć, znaleźć wartość nadrzędną, w tym kontekście cały wątek polityczny zdaje się spełniać jedynie funkcję zwierciadła, w którym Francois może się przejrzeć. Islam - silny, stabilny, określony - idealny aby się z nim identyfikować lub stawiać w opozycji. Imponujący w zestawieniu ze słabością jednostki. Ale cały czas eksponowana jest właśnie owa jednostka!

Political fiction, upadek Europy - można tym wabić do książki Houellebecq'a, ja jednak z radością powiem, że książka kompletnie nie o tym! Zagrywanie kontekstem, eksponowanie tego co w tle, ale co też łatwo sprzedać - wydaje mi się dość tanie ze strony wydawców. Książka jest wielowątkowa, można ją odczytywać przez przeróżne pryzmaty, Francois jest postacią niesamowitą, ogromnie złożoną, absolutną. Zagarnia całą przestrzeń i ani na moment nie schodzącą ze sceny.  "Uległość" to monodram, inne postacie krążą wokół, ale nawet na moment nie zyskują własnej tożsamości, w powieści jest tylko Francois i różne jego dopełnienia.

"Uległość" jest moim zdaniem, jedną z najciekawszych powieści autora, mniej w niej szoku, a więcej prawdy. Mniej karykatur, a jednocześnie mocniejsze wrażenia. Nie mogę oczywiście zapomnieć o języku - kwestii, którą w odniesieniu do Michel'a Houellebecq'a uważam za oczywistą. W nim tkwi cały charakter i geniusz autora. Nie w idei, ale właśnie w umiejętności jej przekazania w sposób boleśnie dosadny, Houellebecq nie idzie na żadne kompromisy, nie cenzuruje siebie, w jego książkach przelewa się i miesza całe zło i dobro, piękno i brzydota, naiwność i cynizm. Jako jeden z niewielu autentycznie wstrząsa i nie robi tego bez celu,  odpowiedź na pytanie: dlaczego?, pozostawia jednak czytelnikowi. Zawsze kończę z tym pytaniem, wypowiadanym tonem pełnym rozpaczy - nie wiem czy Houellebecq pisze z litości, ze złości?  Ostatecznie zostaję sama ze sobą - autor kompletnie odcina się od tego co w książce, cała interpretacja musi przepłynąć przez czytelnika. I tu ogromne brawa, stworzenie powieści jednocześnie tak wyrazistej oraz transparentnej i elastycznej, wymaga ogromnego talentu i odwagi. Książka zdecydowanie dla dojrzałych czytelników - proza Michel'a Houellebecq'a jest wyzwaniem, kusi estetyką, na pierwszy rzut oka wcale nie jest trudna, jednak aby ją w pełni zrozumieć i docenić, uważam, że trzeba włożyć całkiem sporo wysiłku i siebie samego.

Ocena: 8/10

14 komentarzy:

  1. No zachęcasz i to jak :) o powieści było bardzo głośno, a ja i tak bardzo chciałam po nią sięgnąć, więc w najbliższym czasie mam zamiar to uczynić. Na razie czeka na mnie "Poszerzenie pola walki", a po tym to już zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Poszerzenie pola walki" chyba najlepsze!

      Usuń
  2. Houellebecq to jeden z moich większych wyrzutów. Słyszałem o nim już tyle dobrego, ale jeszcze nie udało mi się przeczytać. Twoja recenzja tylko umacnia mnie w konieczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod tym komentarzem :)

      Usuń
  3. Jakoś nie czuje pokusy, aby zapoznać się z treścią książki. Nie takich pozycji szukam .

    OdpowiedzUsuń
  4. Czemu nie, choć obawiam się, że mogę nie podołać tej lekturze,

    OdpowiedzUsuń
  5. Ogromnie zachęcająco napisałaś o tej książce, ale mam obawy, że będzie dla mnie za ciężka. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto spróbować. Lektura wzbudza wyrzuty sumienia i budzi osobiste lęki, ale ma w sobie też coś z humanistycznego obowiązku.

      Usuń
  6. Na pewno przeczytam, bo Houellebecq'a znam i cenię, a "Uległość" to jedyna jego książka, której jeszcze nie znam. To jeden z niewielu (a może jedyny?) współczesny pisarz, który potrafi pisać o dojmująco rozczarowującej rzeczywistości w taki sposób, że staje się ona... jeszcze bardziej rozczarowująca.
    Myślę, że więcej w jego prozie złości i (słusznego) wkurzenia na wiele zjawisk dzisiejszego świata, niż jakichkolwiek innych uczuć. Prawdą w twarz! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam na bloga z recenzjami książek! :) http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Janusz Głowacki na fotografiach Judyty Papp:
    http://www.judytapapp.com/glowacki.php

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja przeczytałam "Uległość" już po zamachach w Paryżu - teraz ta książka nabiera zupełnie nowego znaczenia. Pewnie dlatego wnioski, które wyciągam we własnej recenzji (www.twardaoprawa.blogspot.com) są nieco różne od Twoich. Nawiasem mówiąc: faktycznie myślisz, że Houellebecq pisze o jednostce? Mnie się zawsze wydawało, że jego bohaterowie są w rzeczywistości równie anonimowi, jak tłum, z którego szydzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatecznie każda jednostka jest dość anonimowa - w zależności jak się na to spojrzy. Miałam zresztą na myśli "jednostkę" jako coś uniwersalnego, choć oczywiście odbite w niej społeczeństwo jest mocnoobecne, ale no właśnie - odbite.

      Usuń

Zapraszam do dyskusji ;)