Afryka to kontynent, o którym powstało wiele narracji opierających się najpierw na kolonialnych, później postkolonialnych schematach. Kontynent, któremu odebrano głos i tak naprawdę nigdy nie oddano. Dekolonizacja odbyła się na zasadach kolonizatorów i intelektualistów wykształconych w Europie, czy Stanach. To oni szafując wytycznymi - jak pisać, jak mówić, jak myśleć - tworzyli pośrednio i bezpośrednio kolejne narracje, wpływali na sposób myślenia o sobie samych mieszkańców wielu Afrykańskich państw i członków plemion.
Na tle tego głos Wainainy mocno się wyróżnia, jest stanowczy i kompletnie inny - oparty na prawdziwych doświadczeniach i krytyczny. Nie jest jednak prostą krytyką, czy kolejną dekonstrukcją, nie jest poprawny politycznie - ale jest własny i oryginalny, przełamuje schematy, do których świat zdążył się przyzwyczaić i które przyjął za właściwe i prawdziwe. Jego głos nie ma niczemu się przysłużyć, nie jest cenzurowany - a więc nie musi być jednowymiarowy, prosty, pozbawiony charakteru.
"Kiedyś o tym miejscu napiszę", to powieść autobiograficzna, obejmująca niemal 40 lat - od lat 70. do dziś, gatunki się w niej mieszają, podobnie jak opisywany świat - jest niejednoznaczna. Wainaina opowiada historię swoją, swojej rodziny i ojczystego regionu Afryki. Opisuje drogę jaką przebyli jego bliscy i jaką sam przebył - jest to opowieść o dorastaniu w niespokojnym miejscu, niespokojnych czasach i dochodzeniu do poznania i zrozumienia. Wainaina całe życie szuka swojego głosu, jak to określa "własnego schematu" i jest to droga trudna, przesycona sprzecznościami, zakłócana przez inne głosy, inne schematy, spuściznę otrzymaną przez kolonizatorów i ciągle istniejącą siatkę różnorodnych zależności.
Książka jest napisana niezwykle plastycznym językiem, lekkim, czasami ironicznym, innym razem do bólu szczerym i przejmującym. To książka po brzegi wypełniona emocjami, całą ich gamą. To wielowymiarowa historia ucieczek i powrotów, bólu i przywiązania, podziałów i niezrozumienia, braku zgody i rezygnacji. W końcu jest to książka "wyzwolona" i jednocześnie opisująca jak trudne jest owo mentalne wyzwolenie, z tego co narzuca świat i to nie tylko zachodni. "Kiedyś o tym miejscu napiszę" uświadomiło mi rzecz może oczywistą, ale trochę niewygodną, więc też rzadko i tylko mimochodem wspominaną - pokazało mi jak silny jest związek postkolonializmu, z kolonializmem; że to co ma być próbą rozliczeniem i nowym sposobem myślenia i tworzenia jest tak silnie zakorzenione w tym, od czego próbuje się odejść, że na naukowych, prostych zasadach nie może powstać nic nowego, nic autorskiego i choćby idee sprzedawane były jako rewolucyjne, nowe - ciągle pozostają asekuranckie, schematyczne i nieprzystające do rzeczywistości.
Książka Wainainy ma ogromną siłę wyrazu. Jego "Afryka" ma wiele twarzy, jest pełna paradoksów i nie ma w niej jednego, prawdziwego jej obrazu. Autor jest niezwykle uważnym obserwatorem, a jego przemyślenia, choć momentami bardzo abstrakcyjne, niewypowiadane wprost są bardzo trafne i wnikliwe. Do tego są po prostu czymś nowym, czego na próżno szukać w literaturze pięknej, czy reportażach. Jego styl jest niepowtarzalny, podobnie jak przekazywane myśli.
Przy okazji książka nie męczy - jest zwyczajnie ciekawa i czyta się ją jak dobrą powieść, pełną wątków pobocznych, codziennego życia, mniejszych i większych dramatów i radości, trudnych doświadczeń i wzruszających spotkań. Polecam, Wainainie udaje się nagiąć sztywne ramy, stworzyć nową jakość i rzucić zaskakujące światło z jednej strony na rzeczywistość południowo-wschodniej Afryki, czy po prostu "Afryki"jako pewnego konstruktu myślowego, a po drugie na świat zachodni, który również odgrywa bardzo niejednoznaczną rolę w kształtowaniu się tej "afrykańskiej" rzeczywistości.
Ocena: 9/10
Recenzja bierze udział w wyzwaniu Czytam Reportaże oraz Klucznik.