sobota, 26 kwietnia 2014

Chevy Stevens - Nigdy nie wiadomo

Sara to kobieta o niełatwym charakterze - wybuchowa, impulsywna, ze skłonnością do obsesji. W życiu dokonywała niekoniecznie dobrych wyborów, szczególnie jeśli chodzi o mężczyzn, a jej relacje z rodziną są dalekie od dobrych. W końcu jednak udaje jej się "wyjść na prostą" - znajduje mężczyznę, z którym chce spędzić życie, który pokochał ją i jej córkę, coraz lepiej radzi sobie ze swoimi problemami zdrowotnymi, w tym psychologicznymi. Jest tylko jedna kwestia niedająca jej spokoju - jej biologiczni rodzice.

Sara przez całe życie wyobrażała sobie moment, w którym pozna swoją biologiczną matkę i ojca, moment w którym zrozumie swoje pochodzenie, coś jakby pojednanie po latach. Na kilka miesięcy przed ślubem decyduje się na podjęcie stosownych kroków, na własny użytek usprawiedliwiając się chęcią poznania historii medycznej. Zdecydowanie nie spodziewa się takiego odkrycia.. Okazuje się, że jej matka jest jedyną ocalałą ofiarą Kempingowego Zabójcy, nadal grasującego w Kanadzie i co roku odbierającego życie młodym kobietom. Sara jest owocem gwałtu, córką seryjnego mordercy. Informacja ta jest szokująca i ma ogromny wpływ na kobietę, jednak to dopiero początek koszmaru. Informacja przedostaje się do mediów, co komplikuje wiele spraw w jej życiu rodzinnym, ale przede wszystkim ma jedną konsekwencję - dowiaduje się o niej jej biologiczny ojciec, od którego wkrótce odbiera telefon.

Nic tu jednak nie dzieje się lawinowo - Sara jest niezwykle racjonalna i bardzo skutecznie ukrywa swoje emocje, w tajemnicy przed rodziną zaczyna pomagać policji. Regularny kontakt z mordercą, ciągłe tajemnice i brak wsparcia nie działają jednak na nią dobrze, dla wielu osób staje się łatwym celem, ogarnia ją obsesja, logiczne myślenie i trzeźwa analiza sytuacji, kontrola przychodzą jej z coraz większym trudem. Czytelnik poznaje jedynie punkt widzenia Sary, sam więc jest coraz bardziej skołowany i podejrzliwy, obsesja staje się zaraźliwa.

W książce jest niewiele akcji, jednak trzyma w napięciu i trudno przewidzieć rozwój wypadków, skutecznie wywołane zostaje poczucie niepokoju i podejrzliwości właściwie wobec każdego bohatera. Czułam cały czas, że ktoś gra nieczysto - jednak cień podejrzeń padał na wiele osób. Książka liczy niemal 600 stron, ale nie ma w niej dłużyzn, przez gorączkową, obsesyjną, duszną atmosferę skutecznie przykuta zostaje uwaga i zupełnie nie odczuwa się wspomnianej objętości. Mimo, że niewiele w niej akcji, jest w niej zaskakująco wiele zwrotów.

Mam jednak kilka zastrzeżeń, które może nie tyle przeszkadzały w odbiorze, ale które obniżyły satysfakcję z lektury. Po pierwsze sposób prowadzenia narracji - autorka przedstawia historię Sary wprowadzając postać terapeutki, której zwierza się główna bohaterka. Właściwie ani razu nie jest ona obecna w książce, jednak poszczególne rozdziały są zapisami sesji - jest tu trochę niekonsekwencji - Sara zaczyna swoje opowieści od bezpośrednich zwrotów, ale później jakby przenosi się w czasie, dodany zostaje klasyczny narrator itd. Poza tym terapeutka odgrywa naprawdę niewielką rolę, trudno zrozumieć dlaczego akurat taki sposób przedstawienia został wybrany. Dodatkowo kilka ostatnich sesji odbywa się bez terapeutki, czego już kompletnie nie da się wyjaśnić.

Po drugie bohaterowie są odmalowani bardzo jednowymiarowo - można to zrzucić na fakt, że historię opowiada Sara, jednak mam wrażenie, że to byłoby tylko usprawiedliwianie słabej strony powieści, czegoś z czym sobie autorka nie do końca poradziła. Szczególnie niesatysfakcjonującą postacią był sam Kempingowy Zabójca, który został przedstawiony jako lustrzane odbicie Sary, które nie poradziło sobie z własnymi słabościami. Najbardziej rozbawiło mnie stwierdzenie, że zabija ponieważ w ten sposób radzi sobie z bólami głowy. Potencjał, który leżał we wprowadzeniu rozmów ojca z córką, który mógł umożliwić stworzenie naprawdę ciekawej i oryginalnej postaci - został zaprzepaszczony.

Poza tym jest to naprawdę przyjemne czytadło dla miłośników takich klimatów. Mi zabrakło nieco psychologii w tym wszystkim, ale spokojnie mogę polecić mimo to. Większość wad książki da się mniej lub bardziej przekonująco usprawiedliwić, a i tak w trakcie czytania nie zwracałam na nie większej uwagi, ponieważ zwyczajnie książka mnie wciągnęła.

Ocena: 6+/10

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: klucznik, kryminalne wyzwanie.

18 komentarzy:

  1. Jestem skłonna zaryzykować i zajrzeć ds tej książki

    OdpowiedzUsuń
  2. Cała fabuła,która nakreśliłaś zachęciła mnie do tego stopnia,że postaram się poszukać tą książkę w bibliotece. Każdy autor ma swój indywidualny charakter nakreślenia postaci, co sprawia,że każdy czytelnik może odebrać ich inaczej. Ciekawe jak będzie w moim wypadku:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, szczególnie w tym gatunku wiele rozbija się o gust. Polecam, bo tak czy siak książka dostarcza sporo rozrywki.

      Usuń
  3. Może kiedyś, ale na razie mam olbrzymią listę tego, co muszę przeczytać najpierw, że nie będę póki co specjalnie na nią polować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ale przy okazji kiedyś - polecam :)

      Usuń
  4. Na początku stwierdziłam, że to idealna książka dla mnie. W końcu nie w każdej historii o seryjnym zabójcy główną bohaterką jest jego córka. Jednak dziwaczna narracja mnie odstrasza, nie wiem autorka mogła zapomnieć, że sesja terapeutyczna bez terapeutki nie może istnieć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to jakieś rażące - bo właściwie szybko się o tej terapeutce zapomina po przypomnieniu na początku każdego rozdziału. Po prostu dla mnie niezrozumiałe i bezsensowne było takie przedstawienie fabuły - z tego co piszą inni w komentarzach wynika, że to już druga książka w ten sposób napisana - może po prostu autorka wykorzystała pomysł, który się sprawdził raz, a drugi już niekoniecznie. Tak strzelam :)

      Usuń
    2. Tak może być, ale to też dość dziwne z jej strony, żeby tak uparcie się trzymać tej narracji u terapeuty. No nic, poczułam się zaintrygowana :)

      Usuń
    3. Też tak myślę, ale może Ciebie to już tak nie będzie razić jak mnie :)

      Usuń
  5. Podobny, jeśli nie taki sam styl narracji zastosowany jest w "Jak kamień w wodę", gdzie główna bohaterka opowiada terapeutce historię swojego porwania. Zupełnie mi to nie przeszkadzało a książka była niesamowicie wciągająca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo ciekawe - przy czym opowieść o przeszłych wydarzeniach łatwiej usprawiedliwić, a w tej książce bohaterka opowiadała o wydarzeniach bieżących, co jeszcze potęgowało nieadekwatność tego stylu. A momentami naprawdę było to dość zabawne - np. 30 str. z sesji, która się nie odbyła itd. Opowieść bez słuchacza :)

      Usuń
  6. Książka wydaje się ciekawa, zapisze sobie tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mimo tych kilku wad o których napisałaś książkę chętnie przeczytam. Szkoda tylko, że Kempingowy Zabójca okazał się rozczarowujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to była chyba najpoważniejsza wada - postać mordercy mogłaby zostać bardzo ciekawie rozwinięta, no ale cóż..

      Usuń
  8. Chevy Stevens? To ta od "Kamień w wodę" - bardzo mi się ta książka spodobała. Może i skuszę się także na tą, którą recenzujesz. :) Mimo małych wad. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie ta, przy czym ja nie czytałam :) Ale mam zamiar nadrobić zaległości :)

      Usuń
  9. Kempingowy Zabójca. :P
    Uwielbiam te przydomki.

    A książkę i tak bym chętnie przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mimo wad mam bardzo dużą ochotę się z nią zapoznać ;)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do dyskusji ;)