niedziela, 23 marca 2014

Charles Frazier - Szepty lasu

Kolejna książka z Serii Kaszmirowej niedawno powstałej Oficyny Black Publishing przenosząca nas do Ameryku połowy XX wieku, tym razem w rejony Appalachów - tajemniczych, nieprzejednanych, pierwotnych i bezwzględnych. Do świata, który jednym słowem można by określić jako "surowy". W starej górskiej chacie, dawnym pensjonacie żyje Luce, młoda dziewczyna, która w górach znalazła schronienie przed światem. Pod jej opiekę trafiają bliźnięta - dzieci zmarłej siostry Luce, które podobnie jak ona zostały fizycznie i psychicznie okaleczone. 

Dzieci żyją w jeszcze bardziej zamkniętym świecie niż Luce (choć analogie są bardzo wyraźnie - dzieci po prostu przedstawiają wszystko co w kobiecie ale zwielokrotnione i nieprzepracowane) - nie mówią, ze wszystkich sił bronią się przed kontaktem. Każdy z tej trójki w pewien sposób znajduje ukojenie w przyrodzie i jej pierwotnym rytmie i sile. Okazuje się jednak, że nie przed wszystkim można uciec, książka w żadnym razie nie jest opisem górskiej sielanki. Mówi raczej o woli przetrwania i o wszelkich przeciwnościach.

Fabuła opiera się na kilku wątkach, w których nie brak "czarnych charakterów" i które prowadzą do dramatycznego zakończenia. Mimo tego "Szepty lasu" to powieść obyczajowa i to taka z niespieszną akcją i dobrze zbudowanym klimatem, owiana aurą tajemniczości. Bardzo refleksyjna i symboliczna, a przy tym subtelna. 

Podobało mi się, w książkę można było "wsiąknąć" - nie była porywająca, ale właśnie taka do zatopienia się na cały wieczór. Wciągała przede wszystkim klimatem, ale też zwyczajnie interesowała - do końca nie wiedziałam czego się spodziewać, dopiero po przewróceniu ostatniej strony książka stała się całością, nabrała kształtu. 

Podobało mi się również tło historyczne - lata 60 XX wieku, w którym stare miesza się z nowym, czas przełomu. I w tym wszystkim zwykli ludzie, dla których często czas zatrzymał się w miejscu, gdzie między pokoleniami jest ogromna przepaść. Świat pełen kontrastów, który jednocześnie jest świetnym lustrem dla teraźniejszości. Plusem jest też język, którym napisano książkę - świetnie oddaje nastrój czasów, a jego wpływ na odbiór książki jest ogromny.

"Szepty lasu" polecić mogę jako dobrze napisaną, interesującą historię. Trochę baśniową, trochę magiczną, do przeczytania "na raz", jako odskocznię - ale nie w postaci lekkiej komedii, ale właśnie porządnej obyczajówki. 

Jeśli chodzi o minusy tej pozycji - przede wszystkim strona edytorska. Dawno nie czytałam tekstu z takim nagromadzeniem literówek, a i trafiło się kilka błędów gramatycznych - to uwaga do polskiego wydania. W odniesieniu do samej treści mam tylko jedno zastrzeżenie - nie mogłam oprzeć się wrażeniu "filmowości" tej książki. Jakby była napisana właśnie po to by nakręcić na jej podstawie film. Jest kilka niespójności, luk w fabule, a każdy rozdział to kilka scen i w dodatku z gotowym obrazem. Książkę można by w całości, bez żadnej szkody, a może i z korzyścią przełożyć na film. Czy to coś złego? Sama nie wiem - z jednej strony jest to atut książki (jest niezwykle sugestywna), ale z drugiej - wszystko jest dość powierzchowne, "do odegrania", "do przedstawienia". Po skończeniu książki uznałam, że gdybym miała wybór wolałabym obejrzeć dobry film na podstawie tej historii. Mimo to, polecam - szczególnie, że póki co alternatywy w postaci filmu - brak. :)

Ocena: 7/10