czwartek, 13 marca 2014

Stephen Miller - Wysłanniczka

Piękna Daria pochodzi z bliżej nieokreślonego kraju muzułmańskiego, ogarniętego wojną. Wychowana została w Europie, chodziła do szkół z internatem we Włoszech, skończyła studia.. Była jednak "hodowana", od początku wiedziała, że jej życie zakończy się samobójczą misją, że będzie "strzałą". Była z tego dumna, widziała w tym sens, chciała pomścić braci, wierzyła że jej rodzina dzięki losowi, który wybrała/został dla niej wybrany może wieść godne życie, gdzieś tam, daleko. Cieszyła się życiem, edukacją, pracą, miłością. Od swoich rówieśników różniła się tylko świadomością. I oczywiście przekonaniami, o których nigdy nie mówiła, historią, złością cały czas tłumioną i skrywaną.

W prologu autor przedstawia życie Darii w migawkach, kreśli jej obraz - obraz normalnej kobiety, nie bezdusznej, nie złamanej. Akcja zaczyna się w dniu, kiedy życie Darii dochodzi do dramatycznego finiszu. Zostaje jej wstrzyknięty zabójczy wirus ospy, ma lecieć do USA, domu Szatana. Jest pogodzona ze swoim losem, jednak ekstremalna sytuacja ją przerasta. Żyła ze świadomością, że kiedyś ubierze kamizelkę najeżoną pociskami, a zadanie jej powierzone wymaga osobistego kontaktu, poznawania swoich ofiar, wiąże się z brakiem wyboru.

"Wysłanniczka" to historia 16-dniowej ucieczki, tułaczki wzdłuż kraju, gdyby nie to, że Daria rozsiewa ospę, że zabija - byłaby to powieść drogi, pełna przygód, przyjaźni, obraz społeczeństwa o milionie twarzy. Jednak nie, główna bohaterka jest bioterrorystką, a "Wysłanniczka" to jej porter. Daria nie jest bohaterką negatywną. Jest tylko wspomnianą strzałą, to nie ją należy obwiniać, ona sama jest ofiarą. A jej rozdarcie, emocje które przeżywa, strach, ból, żal - są szczere i przejmujące.

Książka nie jest jednak jedynie powieścią psychologiczną, a już zdecydowanie nie jest thrillerem, ani powieścią sensacyjną. Problem terroryzmu został w niej przedstawiony z zupełnie nowej strony, rzadko kiedy rozważanej, nie na gruncie literatury popularnej. Mówi wiele o sytuacji "zwykłych ludzi" zarówno "centrum", jak i "peryferiów" światowych. O tym, że świadomość, to bardzo często jej brak, że niczego nie da się rozwiązać w prosty sposób, że nic nie jest jednowymiarowe, a za każdą decyzją, każdym podjętym krokiem, aktem przemocy kryją się życia niewinnych. Że zbyt wiele zależy od ekonomii, czy polityki. Ostatecznie książka jest jednak przede wszystkim o jednostce, człowieku. Można ją odczytywać nie tylko dosłownie, wiele mówi o ludzkiej kondycji, moralności.

"Wysłanniczka" nie jest pozbawiona wad, autor podejmuje temat z bardzo ciekawej strony, jego spojrzenie jest oryginalne i świadome, nie wydaje prostych sądów, krytykuje, ale nie moralizuje, nie opowiada się po żadnej ze stron. Kreuje też niezwykle ciekawych bohaterów, otwartych obserwatorów, stawia ich w sytuacji ekstremalnej i świetnie przedstawia ich dylematy. Jeśli chodzi o ujęcie terroryzmu - zdecydowanie warte poznania. Co mnie więc nie do końca przekonało? To że książka utknęła gdzieś pomiędzy gatunkami. Moim zdaniem niepotrzebnie autor momentami próbował nadać historii sensacyjny rys - nie udało się to, a jednocześnie z tego powodu czytelnik książki nie może traktować do końca poważnie. Małym minusem jest moim zdaniem również język, kompletnie transparentny, traktowany instrumentalnie - bardzo monotonny, po kilku rozdziałach już w ogóle nie zwraca się na niego uwagi. Autor posługuje się jednym tonem.

Książka nie jest świetna, ale bardzo dobra, a już na pewno warta przeczytania. Szczególnie poleciłabym ją miłośnikom wszelkich kryminałów, sensacji, science-fiction. Zupełnie inne ujęcie znanych problemów.

Ocena: 7+/10

Recenzja bierze udział w Kryminalnym Wyzwaniu i wyzwaniu Czytamy Polecane Książki (książkę przeczytałam z polecenia Pauliny)