Paul Copeland jest prokuratorem okręgowym, prywatnie ojcem 6-letniej Cary, wdowcem, filantropem. Człowiekiem poważanym i godnym zaufania, wierzącym w sprawiedliwość, przestrzegającym zasad, starającym się żyć dobrze i godnie. Nie miał jednak łatwego życia, ba - wykorzystał chyba wszelkie limity nieszczęść - pochodzi z ubogiej, emigranckiej rodziny, kiedy był nastolatkiem na obozie letnim zamordowana została jego siostra, jego rodzina się rozpadła, nigdy nie otrząsnęła się po tragedii. Opuściła go najpierw siostra, następnie matka, która wróciła do Rosji, na koniec jego żona, która zmarła na raka w młodym wieku.
Teraz, po 20 latach od tragicznego lata jego życia w końcu zdaje się normować, jednak przeszłość znów wraca i to w szokujący sposób. Bogaty ojciec jednego z oskarżanych prze Paula o gwałt studenta stara się znaleźć w przeszłości prokuratora ciemne karty. W wątpliwość zostaje poddana śmierć jego siostry, rola Paula w wydarzeniach na obozie,wychodzą też na jaw niechlubne uczynki jego ojca jeszcze sprzed przyjazdu do USA. Mężczyzna brutalnie zostaje zmuszony do stawienia czoła temu, co uznawał za zamknięty, pozostawiony daleko za nim rozdział.
Paul nie ma jednak nic do ukrycia i święcie wierzy w sprawiedliwość, nie daje się złamać, a w tajemniczych wydarzeniach upatruje raczej szansy na poznanie prawdy, niż zagrożenia. Rozpoczyna prywatne śledztwo, w które angażuje również swoją pierwszą miłość - Lucy, której ojciec był organizatorem obozu i której również nigdy nie udało się zapomnieć o wydarzeniach sprzed lat. Obojgu takie oczyszczenie, ostateczne poznanie prawdy, rozliczenie okazuje się niezbędne.
"W głębi lasu" jest pierwszą spoza serii o Myronie Bolitarze książką Cobena po którą sięgnęłam. Byłam bardzo zaskoczona, że autor tych lekkich, żartobliwych kryminałów ma na swoim koncie pozycję tak mroczną, wnikliwą i oryginalną. Z jego umiejętności do konstruowania zawiłych zagadek wyrastających z przeszłości doskonale zdawałam sobie sprawę, jednak zawsze uważałam, że nie radzi sobie z budowaniem atmosfery odpowiedniej do wydarzeń. Podczas lektury "W głębi lasu" uświadomiłam sobie jak bardzo się myliłam! To właśnie klimat w tej książce uderza jako pierwszy, jeszcze zanim cokolwiek się wydarzy.
Nie ma tu żadnych schematów, a bohater jest kompletnie inny niż postacie ze wspomnianej serii. Paul Copeland jest postacią silną na pozór, jednak zniewoloną przez przeszłość. Swoje obecne życie bardziej odgrywa, niż przeżywa, nie pozwala sobie na słabości, fałszywe kroki. Kryje za fasadą, którą budował od czasu nieszczęśliwego lata, wiele sprzecznych emocji, konfliktów i pytań. Od pierwszych stron ta kreacja przykuwa uwagę, działa wręcz hipnotycznie. Później robi się bardziej sensacyjno-kryminalnie, wątek psychologiczny schodzi na drugi plan, ale klimat zostaje.
Zaskoczył mnie również dużo bardziej precyzyjny język. Mniej dialogów, więcej przemyśleń - myślę, że stąd wzięła się różnica. Książki nie czyta się już tak szybko, ale za to dużo bardziej uważnie i z większym zainteresowaniem. "W głębi lasu" jest czymś więcej niż czytadłem, lekkim kryminałem. Jest pozycją dużo bardziej ambitną niż popularna seria Cobena i myślę, że przypadnie do gustu również wymagającym fanom gatunku (do jakich ja siebie zaliczam ;)).
Ocena 8-/10
Recenzja bierze udział w Kryminalnym Wyzwaniu oraz wyzwaniu Czytamy polecane książki (książkę poleciła mi Dominika S.)