Uwielbiam takie książki – opowieści, dzięki którym poznajemy pewien wycinek rzeczywistości w sposób naturalny i na wskroś. „Księga Diny” słusznie została wydana w serii Arcydzieła Literatury Norweskiej – jej siła jest ogromna, zalety nieprzeliczone – książka jest niemal idealna, a jej blask nie jest chwilowy, to klasyka.
Dina, córka referendarza, naznaczona w dzieciństwie śmiercią matki, odepchnięta przez ojca jest postacią nieokiełznaną, pozostawioną samą sobie, a przez to kompletnie nie pasującą do świata, w którym musi odnaleźć się już jako dorosła kobieta. Posiada swoje zasady, swoją wizję świata i siebie, a konwenanse i zwyczaje, to coś co zwykle leży daleko od jej drogi. Dina jest silna, ma w sobie pewną pierwotną siłę, która jednocześnie zabija ją i sprawia, że żyje, w Dinie mieszają się wszelkie sprzeczności i skrajności, każdy gest i słowo ma znaczenie, jej zmysły są ciągle wyostrzone. Na zewnątrz Dina wygląda niczym z żelaza, ale nigdy nie udało się jej zaznać spokoju.
Poznając historię Diny stopniowo poznajemy ją samą, początkowo jest zagadką – przestraszoną dziewczynką, nieprzewidywalną, przywodzącą na myśl ranne zwierzę. Kończąc książkę Dina jest postacią, którą darzymy szacunkiem i zrozumieniem, silną indywidualnością, kobietą mądrą i sprawiedliwą, nieugiętą, choć nadal nieokiełznaną. Obserwujemy jej przemianę, ale też ją samą, jej reakcje, zachowania, słabości i namiętności, zmiana i zrozumienie są w tym przypadku czymś, czego nie można traktować rozdzielnie.
„Księga Diny” zachwyca pod każdym względem – autorka stworzyła w niej niepowtarzalną atmosferę, oddającą ducha czasu i miejsca, zadbała o każdy szczegół, książkę można odbierać różnymi zmysłami. Są w niej smaki, zapachy, przyroda – język jest plastyczny i soczysty, zmysłowy, momentami zapierający dech w piersi. Niesamowity sposób prowadzenia narracji, w którym jedno słowo, czy zdanie ma siłę rozdzierającą serce. Kwiecisty jeśli chodzi o opisy, oszczędny w przypadku słów. Zmusza do zachowania czujności, czytania między wierszami. Tam gdzie na pozór nic się nie dzieje – dzieje się najwięcej.
Po raz pierwszy od dawna miałam do czynienie z książką prawdziwie kobiecą, na wysokim poziomie, wartościową, a przy tym porażającą siłą i delikatnością jednocześnie. W swojej surowości kryje całe spektrum emocji, porusza ważne tematy i je oswaja; krzepi, choć mamy do czynienia z historią tragiczną pod każdym względem.
Uważni odnajdą w niej wiele sensów, ukrytych znaczeń; nie można odmówić „Księdze Diny” uniwersalności. Hjertrud, matka Diny miała swoją księgę – Biblię, Dina stworzyła coś co można określić Biblią bluźnierczą, pełną zmysłowości i własnych zasad. Biblię świata, którego centrum zawsze pozostaje Dina (-matka,-kobieta,-córka,-żona,-kochanka, itd), w której to ona stanowi to co boskie i ludzkie zarazem.
Wady? Według mnie książka jest bezbłędna, choć jednocześnie zaznaczam, że nie jest to pozycja dla każdego. Wszystko jest w niej specyficzne. Jednych książka może urazić, innych znudzić, inni całkowicie się w niej zatracą. Powiem tylko, że warto spróbować, z nadzieją, że książka trafi - warto poświęcić czas i energię i prawdziwie wczytać się w historię Diny, jest to jedna z tych książek, która może coś na zawsze zmienić.