czwartek, 31 stycznia 2013

Alice Munro - Zbyt wiele szczęścia


Zbyt wiele szczęścia to zbiór niesamowitych opowiadań. Kiedyś uwielbiałam opowiadania, ale od jakiegoś czasu nie trafiłam na żaden zbiór, który by mnie zadowolił. Zwykle po przeczytaniu opowiadania czuję po prostu niedosyt, nawet te ciekawe wydają się niekompletne, w najlepszym razie traktuję je jak ciekawy szkic, czy punkt wyjścia dla czegoś naprawdę dobrego. Jestem fanką powieści i to powieści monumentalnych. Ale przecież od każdej reguły są wyjątki..

Sięgając po "Zbyt wiele szczęścia" właściwie myślałam, że to powieść, gdy się zorientowałam że to zbiór opowiadań nieco się zaniepokoiłam. Ale każde opowiadanie z tego tomu mogłabym uznać za mistrzowskie! Paradoksalnie najmniej do gustu przypadło mi najdłuższe, a w dodatku tytułowe opowiadanie. 

Historie zawarte w tym zbiorze przedstawiają ludzi w przełomowych, kryzysowych, najtrudniejszych momentach ich życia. Opowiedziane są z dystansem, bez zbędnych emocji i dramatyzowania pozwalają na  własne interpretacje. Nie są oczywiste, myślę, że to jak zostaną odczytane w dużej mierze zależy od własnych doświadczeń i poglądów. Mówią o uniwersalnych kwestiach i w dodatku w taki sposób, że mogą one zmieniać swoje znaczenie, wydają się być bardzo plastyczne. Bardzo lubię właśnie takie książki, które pozostawiają sporo w rękach czytelnika, stworzenie takich książek wydaje się ogromnym wyzwaniem, ale ich lektura jest tak cudowna..

Każde opowiadanie liczy około 30 stron i na tych 30 stronach zawarte jest wszystko. Każde słowo jest ważne, a każde opowiadanie świetnie skonstruowane i tworzy integralną całość. Dodatkowo cały zbiór również tworzy całość, nie są to opowiadania pozbawione związku, łączy je motyw przewodni, co według mnie czyni książkę jeszcze lepszą. Odczytanie utworów pojedynczo oczywiście nie jest zabronione, ale moim zdaniem mijało by się z celem. Książka to kilkanaście scen, które w nieoczywisty sposób są swoją kontynuacją. Kolejne opowiadanie podejmują wątek z poprzedniego, efekt jest niesamowity i zaskakujący. 

Piękna jest również warstwa językowa opowiadań. Są one bardzo subtelne, delikatne, choć tematy wcale takie nie są. Zwykle preferuję gęstą prozę, ale Munro mnie urzekła, jej styl jest niepowtarzalny, nie da się go łatwo określić. Myślę, że więcej o tym będę mogła powiedzieć po bliższym poznaniu autorki, póki co mam dużo pytań, na które będę próbowała znaleźć w jej prozie odpowiedzi.

Cały czas zastanawiam się jak to możliwe, że wcześniej nie trafiłam na książki tej autorki. W tym momencie jestem po prostu zachwycona i oczarowana, na pewno sięgnę po inne pozycje, wszystkim też polecam lekturę, czegoś tak dobrego dawno nie miałam w ręce. 

Ocena: 10/10