Oj długa to była przerwa na blogu, a i długo męczyłam ostatnią książkę. Niestety życie studenta jest ciężkie przez kilka tygodni w roku i tym właśnie się usprawiedliwiam. :) Ale przeczytałam i spieszę podzielić się wrażeniami!
Przebiegum życiae okazało się być lepszą książką niż się spodziewałam, to po pierwsze. Nie było to zwykłe czytadło, które można połknąć w jeden wieczór i zapomnieć, pod płaszczykiem humoru i lekkiego języka skrywa całkiem sporo, całkiem sporo mówi o życiu w dzisiejszym świecie, o lękach, problemach, o tym co dziś znaczy człowiek. Na pewno nie jest to wizja optymistyczna, nawet przez moment taką nie była. Świat pędzi i się nie zatrzyma, nie zwolni nawet na moment, a jeśli ty zwolnisz, to cały twój świat przetoczy się po tobie, taka to wizja. Wizja to może nie odkrywcza, ale prawdziwa.
Książkę czyta się bardzo dobrze, tak stwierdzam już teraz. Ale muszę przyznać, że z początku bardzo denerwował mnie sposób w jaki została napisana - polsko-angielskim żargonem, początkowo nie widziałam celu w tym zabiegu, ale w końcu stwierdziłam, że celowy był jak najbardziej. Można wczuć się w sposób myślenia bohaterów i narratora i ostatecznie książkę czyta się bezproblemowo, a dzięki użytemu językowi wciąga nawet bardziej.
Nie jest to pozycja, która urzeka fabułą, bo wydarzeń jest w niej niewiele, ale skłania do refleksji, mówi "o czymś". Przez tę nierozwiniętą fabułę nie jest książką na jeden wieczór, ale też nie przytłacza jak klasyczny strumień świadomości, w dwa dni spokojnie można się z nią uporać, a przy tym nie nabawić się migreny połączonej z depresją.
Zachęciła mnie ta książka i na pewno sięgnę po inne pozycje tego autora, tym bardziej że czytałam kilka pochlebnych recenzji. Ciekawa tematyka, można by rzec życiowa i na czasie, a przy tym naprawdę dobry styl. Polecam, choć nie jest to na pewno żadna pozycja wybitna.
Ocena 7/10