środa, 11 czerwca 2014

Katarzyna Boni, Wojciech Tochman - Kontener

Przez jakiś czas o Syrii było głośno, wojna, śmierć, uchodźcy. Ale widocznie temat się nie przyjął, ponieważ od jakiegoś czasu na jej temat cisza. Kraj daleki, łatwo zapomnieć, odwrócić głowę, a sytuacja się przeciąga, traci znamiona sensacji, schodzi na dalszy plan. Syryjscy uchodźcy czekając na pomoc tkwią w pogrążonych w beznadziei, niebezpiecznych, wielkich obozach w Jordanii, kraju gdzie liczba uchodźców wojennych jest największa na świecie. Zapomniani, zagubieni, straumatyzowani, tkwią w miejscu, który nie jest niczyim domem, od lat w zawieszeniu, bez możliwości podjęcia pracy, kształcenia, normalnego życia.

Bardzo cieszę się, że Tochman, którego nazwisko działa jak magnes, wraz z Katarzyną Boni podjęli się napisania o syryjskich uchodźcach. Dzięki temu książka niezwykle ważna ma szansę trafić do szerokiego grona czytelników. Na obojętność świata trzeba zwracać uwagę, trzeba mieć świadomość. Jest ona bardziej przerażająca niż sama wojna w Syrii, jest niewybaczalna. Książka działa jak kubeł zimnej wody, otwiera oczy i trafia w najczulsze miejsca. 

Autorzy nie zawiedli, przede wszystkim jest w książce charakterystyczny styl Tochmana, który z właściwą sobie bezpośredniością i precyzją opisuje co zobaczył i co trudno ubrać w słowa - przekazuje prawdziwe cierpienie. Opisuje jednocześnie jednostkowe historie i uświadamia ich skalę, po lekturze "Kontenera" już nie będzie tak łatwo udawać, że świat jest piękny, ludzie wspaniali. Trudno będzie narzekać na własną niedolę, czy cieszyć się, że to nie dzieje się u nas. Bo to nieprawda, to dzieje się u nas. To u nas prawie nikt nie pomaga, nie wspiera uchodźców, to u nas się o tym nie myśli, chociaż mamy XXI wiek, internet, dostęp do informacji. To do nas wysyłane są krwawe nagrania, zdjęcia, wołanie o pomoc tych którzy przeżyli, uciekli i nie znaleźli na końcu swojej drogi niczego poza miejscem na pustyni.

Zaatari - obóz w Jordanii


Sytuacja w obozach jest gorsza niż dramatyczna. Nie będę jej opisywała, przeczytajcie to co napisali Tochman i Boni, zabierze wam to nie więcej niż 2 godziny. Opisana jest ona rzetelnie i z ogromnym rozgoryczeniem, na pewno nie pozostaniecie obojętni. Są na świecie rzeczy o których trzeba wiedzieć, nie można zasłaniać się dyskomfortem, tym że może jest to lektura zbyt ciężka, niewygodna. To się dzieje teraz, nie można pisać o tym w sposób niewywołujący emocji, ugładzony. Syryjczycy czekają aż świat zacznie traktować przynajmniej na równi ze zwierzętami, w końcu ich losem przejmuje się wielu. Oni mają tego świadomość, żyją w tym samym świecie, mówią o tym wyraźnie i to wszystko co mogą zrobić. Mówią i czekają. Czy chcecie ich wysłuchać zdecydujcie sami.

Ocena: 10/10

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

6 komentarzy:

  1. Zdjęcie tych obozów jest przerażające. To smutne, że ten temat nie jest powszechny i został zapomniany :( Jak tylko znajdę tę książkę w bibliotece na pewno przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam drugą pozytywną recenzję o tej książce, jak będę miała okazję to przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytam choćby z uwielbienia dla twórczości Tochmana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - nazwisko jak magnes ;)

      Usuń
  4. Jak Tochman, to ja już wiem, że przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Marzę by przeczytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do dyskusji ;)