Książki i recenzje związane z hasłem: Wydawnictwo Agora SA
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Agora SA. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 maja 2016

Antologia NieObcy

Małgorzata Szejnert, Andrzej Stasiuk, Joanna Fabicka, Olga Tokarczuk, Paweł Huelle, Katarzyna Bonda, Łukasz Orbitowski, Paweł Smoleński, Ignacy Karpowicz, Hanna Krall, Jarosław Mikołajewski, Piotr Ibrahim Kalwas, Sylwia Chutnik, Joanna Bator, Małgorzata Rejmer, Halina Bortnowska, Olga Stanisławska, Ziemowit Szczerek, Magdalena Parys, Jan Bajtlik, Dionisios Sturis i Mirosław Wlekły - oto lista autorów. Wszyscy się zgodzili, nie odmówił nikt poproszony o tekst do antologii.

Wszyscy zaangażowani w projekt pracowali bez wynagrodzenia, teksty zostały przekazane za darmo, a cały zysk ze sprzedaży zostanie przekazany Polskiej Akcji Humanitarnej na rzecz uchodźców z Syrii.

Książka "NieObcy" powstała z niezgody na strach przed obcością. Obcością w dużej mierze wykreowaną, sztuczną. Bo kim jest obcy, inny? Kto jest swój? Czy to nie kwestia tego czy szukamy różnic, czy podobieństw? Czy my sami nie jesteśmy obcy? Teksty zamieszczone w książce nie skupiają się na rozpracowywaniu niuansów, czy tłumaczeniu. Autorzy nawet nie skupiają się (przynajmniej nie wszyscy) na tym co dzieje się teraz. Bo kategoria obcości jest odwieczna i uniwersalna, głęboko w nas zakorzeniona, warto o tym pamiętać. Natomiast najlepiej ukazywać ją na przykładach - tak to już jest, że analogia sytuacji, w tym tych które każdy uznaje bez zastanowienia za nieludzkie, jest dla wielu kompletnie nieczytelna.

piątek, 4 marca 2016

Aleksandra Klich, Artur Rojek - Inaczej

Artur Rojek jest artystą z jednej strony niszowym i alternatywnym, z drugiej znanym szerokiej publiczności i docenianej również przez osoby niekoniecznie głębiej zainteresowane muzyką. Najpierw z zespołem Myslovitz,  obecnie wyłącznie jako solista, działa na polskiej scenie od 25 lat. Jest jednym z tych artystów, którzy ciągle się zmieniają, ciągle tworzą coś nowego, angażują się w kolejne projekty, szukają swojej drogi i realizują na różnych płaszczyznach. Jeszcze do niedawna traktowany troszkę po macoszemu i z przymrużeniem oka przez różne środowiska, Rojek nigdy nie wskoczył ochoczo do żadnej szufladki, troszkę zawsze wymykał się gatunkom i stylom, pewnie łatwiej byłoby gdyby swoje kroki skierował w stronę "eklektyzmu", ale on ciągle te ballady, ciągle ten smutek i ciągle w pół kroku do popu.O bardzo różnych rodzajach miałkościach w odniesieniu do Rojka słyszałam, wielu jego "szukanie" utożsamiało z "zagubieniem", a własną drogę i podejmowanie kolejnych prób, z brakiem zdecydowania, czy wręcz chęcią dogodzenia wszystkim.

Powiedzenie, że jestem/byłam fanką Myslovitz, czy Rojka to zdecydowanie zbyt wiele, ale z zainteresowaniem sięgałam po kolejne płyty sygnowane jego nazwiskiem, przy niektórych zatrzymałam się na dłużej. Raz było lepiej, raz gorzej, ale drugiego Rojka w polskiej muzyce nie było. Natomiast ostatnimi dokonaniami pokazuje ogromną klasę i przekonuje do siebie również tych, którzy uśmiechali się pod nosem jeszcze 10 lat temu. Abstrahując od muzyki - Rojek cały czas "idzie dalej", pozostał sobą, artystą, robi swoje i robi to zwykle właśnie "Inaczej".

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Grzegorz Sroczyński - Świat się chwieje. 20 rozmów o tym, co z nami dalej

„20 rozmów o tym, co z nami dalej” – zamiast gaszenia pożarów i rozmów na tematy „bieżące” Grzegorz Sroczyński znalazł miejsce na rozmowy wizjonerskie. Rozliczające transformację, rozmowy w których można przyznać się do błędów i spróbować wytyczyć nowy kierunek, przypomnieć o podstawach, wartościach, o tym że „prawdę” warto weryfikować. Marcin Król, Andrzej Leder, Marcin Bajko, Marek W. Kozak, Jan Krzysztof Bielecki, Sławomir Sierakowski, Karol Modzelewski, Janusz Filipiak, Henryka Bochniarz, Elżbieta Mączyńska, Krzysztof Jasicki, Jerzy Hauser, Piotr Kuczyński, Stanisław Owsiak, Janina Ochojska, Piotr Ikonowicz, Leokadia Oręziak, Mirosław Sielatycki, Joanna Bochniarz i Dorota Wellman rozmawiają z Grzegorzem Sroczyńskim o wolności, równości i braterstwie – o tym co z tych pojęć zostało, demaskują karykatury, często sami przyznają się do błędów, mówią o swoich zagubionych ideałach, albo o tych, które odnaleźli po latach.

wtorek, 4 sierpnia 2015

Piotr Głuchowski, Marcin Kowalski - Tabloid. Śmierć w tytule

W listopadzie 2004 roku ginie Krzysztof Mrugała, kantorowiec z Buska-Zdroju. Zostaje napadnięty, pobity i zastrzelony na własnym podjeździe. Śledztwo nie jest łatwe, szczególnie, że kantorowiec oględnie mówiąc był postacią dosyć barwną i obracającą się w różnych, również szemranych, kręgach. Wiele osób mogło życzyć mu śmierci, w tym jego była żona Dorota, która ostatecznie też o tę śmierć zostaje oskarżona. Przez tabloid. Historia rodziny zaczyna i kończy się tragicznie, dużo w niej śmierci, przemocy, postaci zniszczonych psychicznie, nienawiści i kompletnej znieczulicy. Jest to historia, w której realne życie przeplotło się z rzeczywistością wykreowaną przez media, coś co miało spełnić rolę wypełniacza miejsca w gazecie brukowej - zastąpiło prawdę, wywarło realne skutki.

"Tabloid. Śmierć w tytule" jest reportażem nie tylko o zabójstwie, nie tylko o tabloidzie, ale przede wszystkim o trzech kobietach - Dorocie i jej córkach - Bożenie i Anecie. Tekst jest gorzki, dużo w nim tego, od czego odwraca się głowę, z głupią nadzieją, że to zniknie. Książka Głuchowskiego i Kowalskiego uświadamia jak bardzo nie znika i jak ważne jest mówienie głośno na temat różnych spraw. Brudów pranych w domu, z którymi trzeba radzić sobie przez pokolenia, jednocześnie zawsze samotnie. Równolegle autorzy snują rozważania na temat mediów, systemu sprawiedliwości, tego, jak i jeden i drugi potrafi być bezduszny, jak to co miało służyć obywatelom może potrafić przekształcić się we własną karykaturę - złą i zaślepioną żądzą zysku. Głuchowski i Kowalski, a wraz z nimi córki Doroty Mrugały atakują przede wszystkim "Super Express" i prasę tego typu, jednak trudno nie szukać głębiej, nie analizować reszty wydarzeń.

czwartek, 28 maja 2015

Paweł Piotr Reszka - Diabeł i tabliczka czekolady

Jaki jest obraz Polski, powiedzmy - ostatniego dziesięciolecia? Każdy ma na to pytanie swoją odpowiedź, własny obraz, na którym widać mniej lub więcej. To równie dobrze może być obraz bardziej statyczny, nie obejmujący tak długiego czasu, nie chodzi o zmianę, a o rzeczywistość, której obraz niekoniecznie zmienia się wraz ze zmianami gospodarczymi, politycznymi, czy nawet statusu. Zastanawiałabym się wręcz czy jeśli ktoś raz sobie w głowie taką własną "polskość" stworzy, to czy ją kiedykolwiek kwestionuje, czy już zawsze żyje pod jej dyktando. Słowa klucze, myśli wyznaczające kierunek.

Paweł Piotr Reszka cały czas opisuje Polskę, ale opisuje jednocześnie skrajnie różne światy, a każda z opowieści pasuje wyłącznie do swojego właściciela. Mimo to "Diabeł i tabliczka czekolady" nie jest zbiorem rodzinnych historii, a reportaży, które w zestawieniu składają się na obraz "czegoś więcej". Może pewnej mentalności? Momentami stereotypowo polskiej, jednak w żadnym razie nie oczywistej, bo życiowej, a nie książkowej. P.P. Reszka ma talent do odnajdywanie codziennych historii i wyciągania z nich tego co niezwykłe. W ten sposób obchodzi się ze wszystkimi historiami, nie wpada w pułapki oczywistości, dzięki czemu każdy temat, nawet obrócony już przez tysiąc języków, wydaje się nowy, zaskakujący.

poniedziałek, 30 marca 2015

Mirosław Wlekły - All inclusive. Raj, w którym seks jest bogiem.

Dominikana - rajska, ale tylko pozornie. Kraj, który wabi miliony turystów, a z bliska wygląda zupełnie inaczej, niż na obrazkach, niż zza krat oazy-kurortu. Tragiczna sytuacja kobiet, dzieci, rodzin, ludzi młodych i starych. Prostytucja, pedofilia, przemoc, bieda, 100% kultura macho. To wszystko wpisane w krajobraz, codzienność, do tego wszyscy już przywykli. Nie jest miłe i przyjemne, ale nie szokuje. Wydaje się być wręcz ważną osią dominikańskiego świata, czymś co daje poczucie stałości bytu.

W historii Dominikany według Wlekłego pojawiają się tylko dwie świętości, byty niemal nietykalne. Tak samo dające nadzieję i tak samo ostatecznie ją zawodzące. Po pierwsze Trujillo, po drugie Kościół. Autor maluje symboliczne obrazki, bardzo różne tematycznie i układa je wokół tych dwóch wątków. Przedstawia historię społeczeństwa, które dojrzewa w bardzo trudnych warunkach. Ni to przymusu, ni to chaosu. Zmiana musiała nadejść, świat jest bezlitosny. A Dominikana pod wieloma względami bezradna i bezbronna.

czwartek, 12 marca 2015

Agnieszka Jucewicz, Grzegorz Sroczyński - Kochaj wystarczająco dobrze

Kolejna po "Żyj wystarczająco dobrze" książka autorstwa dwojga związanych z Gazetą Wyborczą wywiadowców. Tym razem na tapecie miłość. Temat wszechobecny w życiu, kulturze. Funkcjonujący przede wszystkim w wersji na różne sposoby idealizowanej, zniekształcanej, nierealnej, zawartej w pięknych lub patetycznych obrazkach. A jak jest w życiu? Zbudowanie dojrzałego, trwałego i satysfakcjonującego związku, to nie kwestia przypadku, a nawet nie wielkiej miłości. Czego w takim razie? Odpowiedź nie jest prosta, nie ma też jednej odpowiedzi, nie ma nawet jednej definicji takiego związku. Są za to wskazówki, "rzeczy, o których należy pamiętać", dobrze wiedzieć, solidne podstawy, o których można zapomnieć choćby dlatego, że to oczywistości, czy rzeczy niekoniecznie pasujące do idealnego obrazka tworzonego na początku. Tego możecie śmiało szukać (bo znajdziecie) w wywiadach znajdujących się w "Kochaj wystarczająco dobrze".

Rozmowy są na różne tematy, rozmówcy mają różne poglądy, różne kwestie uznają za kluczowe. Mamy tu wielogłos, z którego można sporo wziąć dla siebie, który umożliwia nie tylko czytanie, ale też analizowanie, kwestionowania i wypracowywanie nowego. Jucewicz i Sroczyńscy zadbali nie tylko o to, by było ciekawie i różnorodnie, ale też o to by książka stanowiła całość, by światło rzucane było z różnych stron, a punkt widzenia się zmieniał. Kwestie techniczne dopracowane, wywiady konkretne i tematyczne, choć swobodne, nie wciskane na siłę w ramy. Przy tym dość uniwersalne, zawierające ciekawe diagnozy świata, ludzi, "współczesnej miłości".

czwartek, 15 stycznia 2015

Arkadiusz Bartosiak, Łukasz Klinke - Marek Dyjak. Polizany przez Boga

Są książki, które oszałamiają. Raz na rok zdarza się pozycja, która wydaje się być niepokojąco bliska, jakby do umysłu, duszy, całego ciała wdzierała się nieczystym zagraniem. Po raz pierwszy miałam jednak okazję czytać tego typu wywiad. O tej książce trudno napisać coś mądrego, stworzyć recenzję, która będzie adekwatna choć w niewielkim stopniu. Czuję wewnętrzny opór przed publiczną opowieścią o tej książce, w tej chwili przychodzą mi do głowy tylko zbyt osobiste słowa. "Polizany przez Boga", to książka którą się nie czyta, nie rozumie, nie poznaj, ale odczuwa. 

Przede wszystkim jest więc to książka dla odczuwających. Długa rozmowa o życiu, z bardzo odważnym, świadomym i nie bojącym się wielkich słów człowiekiem. Do bólu szczera, chropowata, ani uładzona, ani ułożona. Rozmowa płynąca własnym tempem, w której nie chodzi o temat, ale o rozmowę właśnie, o to by przekazać nie informacje, ale portret, jaki by nie był. Pięknie poprowadzona przez Bartosiaka i Klinke, którzy nie mieli łatwego zadani. Z odpowiedziami Dyjaka, które momentami odcinają dopływ tlenu. Niespodziewanie - zdaniem, słowem, tym co pomiędzy wierszami.

czwartek, 4 grudnia 2014

Piotr Głuchowski - Trzeci Zamach

Redaktor Pruski po raz trzeci wplątuje się w wyjątkowo nieprzyjemne i niebezpieczne dziennikarskie śledztwo. Tym razem na celowniku znalazł się o. Drozd - postać fikcyjna, ale jednoznacznie kojarząca się z o. Rydzykiem. Pruski, znajdujący się w finansowym dołku decyduje się na wydanie przed laty napisanej i przez Wydawnictwo odstawionej do kąta biografii panny Koon, gwiazdki porno, która przebojem powraca na pierwsze strony gazet. Na zdjęciu z Kanarów towarzyszy jej właśnie o. Drozd. Kilka słów o nowo nawiązanym romansie i książka będzie jak nowa. Oferta jest atrakcyjna, szczególnie dla kogoś, kto od jakiegoś czasu żyje na minusie.

Pruski o pomoc prosi znaną już z "Lodu nad głową" Maję Szalewską, dla której w sieci nie ma żadnych tajemnic. Dziewczyna, swoją drogą znajdująca się w rozsypce dla odmiany psychicznej, chętnie podjęłaby się tego zadania nawet za darmo. Nie trafia na wiele w temacie interesującym wydawcę, ale prześwietlenie kontrowersyjnego księdza, twórcy telewizji Horeb i fundatora największej figury Jana Pawła II - rzuca zupełnie nowe światło na całość. Dość szybko trafia na prawdziwy powód wizyty księdza na Kanarach, ale na tym nie kończy - po nitce do kłębka dochodzi do prawdziwego skandalu, zbrodni dawnych i nowych, siatki "biznesmenów", nielegalnych procederów itd. Materiał tworzy się sam i to w tempie nieludzko błyskawicznym.

sobota, 8 listopada 2014

Piotr Adamczyk - Dom tęsknot

Niezwykle wdzięczne tematy: dom, rodzina, pamięć, przemijanie i do tego burzliwa historia i zderzenie kultur. We wrocławskiej, poniemieckiej kamienicy istnieje pewien mikroświat, mała ojczyzna, kompletnie nie związana z ziemią, a z tym co przez ponad pół wieku tworzyło się między ludźmi. Więzi, własne legendy i tajemnice. Piotr Adamczyk zaczyna snuć swoją historię z perspektywy dziecka, od pierwszych wspomnień, przedstawia coś absolutnie nieuchwytnego, niewidocznego z zewnątrz, a co już od samego początku nierozerwalnie wiąże się z różnymi odcieniami tęsknoty, przemijania, śmierci. Opisuje całe życie Piotra - dorastanie, wielką miłość, powodzenia i niepowodzenia, całą drogę.. do celu? Najpierw wspólne tworzenie, budowanie, dalej - długą drogę w dół, i na koniec upadek, a raczej zniknięcie (ludzi) i rozpad (świata). 

Piotr zostaje niczym ostatni człowiek na ziemi. Autor w piękny sposób przedstawia filigranowość rzeczywistości, jednoczesną bezwzględność, a przy tym całkowitą subiektywność. Adamczyk opisuje świat, którego już nie ma, który przeminął i nigdy nie wróci. "Dom tęsknot" jest chyba najbardziej nostalgiczną książką jaką czytałam, a jednocześnie cudowną, ciepłą, pokazującą wartość, zwracającą uwagę na coś, co się skończyło w dużej mierze dlatego, że przez długi czas było czymś oczywistym. Już nie ma świata, w którym tak wielką rolę odgrywają duchy, historia, a wspólne zamieszkiwanie budynku  nie spaja. Adamczyk stworzył książkę nie tylko o ludziach, ale też o miejscu - o wspomnianej kamienicy, która dla jej mieszkańców wyznaczała granice świata, percepcji, była punktem odniesienia.

sobota, 18 października 2014

Witold Szabłowski - Tańczące niedźwiedzie. Reportaże z transformacji.

Do książki nie przyciągnął mnie ani temat, ani recenzje, ale kilka artykułów i wywiadów z autorem w których pięknie opowiadał o tańczących niedźwiedziach i „Tańczących niedźwiedziach”. Temat niedźwiedzi i bułgarskich niedźwiedników do mnie cały czas wracał i coraz bardziej fascynował, chciałam rozszerzyć to co usłyszałam i przeczytałam, zwyczajnie chciałam więcej.

W Bułgarii nie ma już niedźwiedników, byli jeszcze całkiem niedawno, ale już wtedy byli przybyszami z innego czasu, reprezentowali inny świat i porządek. Oswajali, tresowali, kompletnie łamali psychikę dzikich zwierząt, uczyli ich tańca, karmili czekoladą, „bawili” ludzi i przede wszystkim z tego żyli. A swoją więź ze zwierzętami nazywali miłością. Powstał jednak Park Tańczących Niedźwiedzi, rezerwat dla uwolnionych z niewoli niedźwiedzi, w którym.. no właśnie i tu pojawiają się schody. W którym wykastrowane, zdezorientowane, nieradzące sobie z nową sytuacją niedźwiedzie, miały po prostu przeżyć życie do końca. Z wolnością – której nie potrafiły zrozumieć, która niewiele im dała. Która była sztucznym tworem i która niszczyła niedźwiedzie, jeszcze skuteczniej niż to co znały od urodzenia, czyli niewola, czy raczej niezakamuflowana niewola.

środa, 18 czerwca 2014

Günter Wallraff - Na samym dnie

Kolejny tom z serii Klasyki Dużego Formatu i kolejny świetny reportaż. Tym razem bez wahania powiem - najlepszy z całej serii i jeden z lepszych, ciekawszych jakie kiedykolwiek czytałam. Dziennikarstwo uczestniczące, coś czego - zapewniam was - nie znacie. Do tego postać Güntera Wallraffa. Nie wiem jak to się stało, że o nim nie słyszałam, ale postać niezwykła, uprawiająca swój zawód z ogromnym poświęceniem. Właściwie działacz społeczny, bardziej niż reportażysta, demaskujący niesprawiedliwości i faktycznie z nimi walczący. Reportaż traktujący jako narzędzie, człowiek czynu i słowa.

Günter Wallraff wciela się w Alego, imigranta z Turcji - przez 2 lata próbuje odnaleźć się w Niemieckim społeczeństwie lat 80. Dosłownie - trafia na samo dno, gdzie człowiek nie znaczy nic, jest wyzyskiwany, oszukiwany, poniżany, pracuje w nieludzkich warunkach, zabójczych na dłuższą metę, a na co dzień kompletnie wyniszczających i wyczerpujących. Treść reportażu jest szokująca, to jak Ali, jak Turcy w Niemczech byli traktowani nie tak dawno temu, co musieli znosić bez mrugnięcia okiem od KAŻDEGO kogo spotkali na swojej drodze, w pracy, w Kościele, na ulicy - jest zatrważające. Zanim Ali trafia do "stałej" pracy przez długie miesiące tuła się, bez żadnych oczekiwań, w poszukiwaniu czegokolwiek - domu, zatrudnienia. Günter Wallraff mówi wprost: nie przeżyłby tej drogi gdyby nie fakt, że Ali tak naprawdę nie istniał, gdyby faktycznie był imigrantem z Turcji. I to wszystko po to by trafić do człowieka handlującego ludźmi, wysyłającego ich do pracy w trujących pyłach, po to by stać się królikiem doświadczalnym koncernów farmaceutycznych itd.

środa, 11 czerwca 2014

Katarzyna Boni, Wojciech Tochman - Kontener

Przez jakiś czas o Syrii było głośno, wojna, śmierć, uchodźcy. Ale widocznie temat się nie przyjął, ponieważ od jakiegoś czasu na jej temat cisza. Kraj daleki, łatwo zapomnieć, odwrócić głowę, a sytuacja się przeciąga, traci znamiona sensacji, schodzi na dalszy plan. Syryjscy uchodźcy czekając na pomoc tkwią w pogrążonych w beznadziei, niebezpiecznych, wielkich obozach w Jordanii, kraju gdzie liczba uchodźców wojennych jest największa na świecie. Zapomniani, zagubieni, straumatyzowani, tkwią w miejscu, który nie jest niczyim domem, od lat w zawieszeniu, bez możliwości podjęcia pracy, kształcenia, normalnego życia.

Bardzo cieszę się, że Tochman, którego nazwisko działa jak magnes, wraz z Katarzyną Boni podjęli się napisania o syryjskich uchodźcach. Dzięki temu książka niezwykle ważna ma szansę trafić do szerokiego grona czytelników. Na obojętność świata trzeba zwracać uwagę, trzeba mieć świadomość. Jest ona bardziej przerażająca niż sama wojna w Syrii, jest niewybaczalna. Książka działa jak kubeł zimnej wody, otwiera oczy i trafia w najczulsze miejsca. 

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Michaił Chodorkowski - Portrety z łagru

Historia Chodorkowskiego, to historia wielkiej przemiany, cierpienia, które okazało się wzbogacające, zła, którego owocem było dobro. Postacie takie jak Chodorkowski są potrzebne światu, historii. Michaił Chodorkowski, to człowiek którego życie stało się przypowieścią. Swoją postawą udowodnił czym jest prawdziwa wolność, dla wielu jest postacią ważną, inspirującą. I jak najbardziej taką może być, przede wszystkim dlatego, że jest symbolem diametralnej zmiany, przebudzenia, oczyszczającej mocy prawdy. Oczywiście, jest to historia jednostki, patrzeć na nią należy moim zdaniem spojrzeć dużo bardziej uniwersalnie. Dopiero w takim kontekście nabiera ona sensu. Ostatecznie jest to w końcu historia poświęcenia, strata jest w nią wpisana.

"Portrety z łagru" to cieniutka książeczka, kilka opowieści współwięźniów Chodorkowskiego i pośrednio jego samego, obraz łagrów, systemu penitencjarnego, który istnieje obecnie i który przeraża, w którym trudno używać takich słów jak sprawiedliwość, godność, przyszłość. Kilka opowieści, kilka osób na które nikt nie czeka, których los pozostaje obojętny światu, którzy nawet jeśli wyjdą, do łagru najpewniej wrócą w ciągu kilku miesięcy. Łatwe cele, kozły ofiarne, wciągnięte w sytuacje bez wyjścia, złamane życia.

czwartek, 24 kwietnia 2014

Egon Erwin Kisch - Jarmark Sensacji

"Jarmark sensacji" to kolejny tom wydany w serii Klasyka Dużego Formatu, dzięki której mamy szansę sięgnąć po reportaże sprzed lat, które na rozwój gatunku miały niemały wpływ i które okazały się ponadczasowe, nadal ważne. Muszę przyznać się, że o autorze nigdy wcześniej nie słyszałam - a wierząc Mariuszowi Szczygłowi, który do książki napisał wstęp Kischa znać powinien każdy i jest to oczywiste, koniec, kropka.

Egon Erwin Kisch - "najsłynniejszy reporter pierwszej połowy XX wieku" - jak czytam na okładce, nazywany "szalejącym reporterem", innowator, człowiek o ogromnej wyobraźni, lubiący puścić wodze fantazji podczas tworzenia swoich reportaży, reportażysta który był inspiracją dla kilku pokoleń reporterów - w tym Małgorzaty Szejnert, czy Ryszarda Kapuścińskiego. Autor 34 książek. "Jarmark sensacji" wydany po raz pierwszy już po śmierci autora, to po części reportaż, po części autobiografia. Kilka chronologicznie ułożonych felietonów na własny temat. Kisch wybrał ze swojego życia kilka historii i ukłożył je przedstawiając w taki sposób, by czytelnik otrzymał pewną esencję, wszystko to co zostawiło swój ślad.

wtorek, 1 kwietnia 2014

Carl Bernstein, Bob Woodward - Wszyscy ludzi prezydenta

Po raz pierwszy w języku polskim wydana została historia chyba najbardziej znanego i rozpoznawalnego śledztwa dziennikarskiego. Chodzi o historię większości z Was znanej za pewno w wersji filmowej - śledztwa Boba Woodwarda i Carla Bernsteina i afera Watergate, której finałem była dymisja Nixona ze stanowiska prezydenta USA. O ile jednak film jest popularną, lekką i uproszczoną wersją, o tyle książka to zapis bardzo szczegółowy kilku lat pracy wielu dziennikarzy.

Jeśli ktoś chce poznać i zrozumieć co się wtedy wydarzyło i kto jaką odegrał rolę - nie dowie się tego z filmu. Książka z kolei ma wielką wartość historyczną i pozwala poznanie całego tła, choć przede wszystkim daje wgląd w to jak wygląda praca reportera śledczego i ukazuje rolę jaką mogą odegrać wolne media w chwili gdy dochodzi do nadużyć i zaniedbań na najwyższym szczeblu władzy.

sobota, 15 marca 2014

Wacław Radziwinowicz - Soczi. Igrzyska Putina

Wacław Radziwinowicz - dziennikarz Gazety Wyborczej, korespondent z Ukrainy i Rosji, wcześniej również Białorusi. Śmiało można powiedzieć - specjalista. Nie gubi się wśród białych plam historii, świetnie potrafi wskazywać skutki i przyczyny, pisać ciekawie i zrozumiale. "Soczi.." to książka bardzo krótka, zwięzły raport o wartości reporterskiej, ale też historycznej. Zapis tego co się działo przed igrzyskami i tego z czym nadal wiele osób musi się mierzyć, a na co już nikt nie chce patrzeć, ale też książka wiele mówiąca o czymś dużo większym niż tylko "impreza sportowa". O polityce, szokujących nadużyciach, łamaniu praw człowieka, niszczeniu przyrody, policyjnym terrorze, dyskryminacji. Z kolei odczytywana w świetle bieżących wydarzeń, nabiera kolejnych wymiarów.

Tak, odczytywana teraz, trochę po fakcie, po igrzyskach nie traci w ogóle na swojej aktualności, a jest tylko doskonałym przykładem na to co dzieje się, gdy świat zbyt długo zamyka oczy, pozostaje głuchym. To co opisuje Radziwinowicz jest po prostu - niedopuszczalne i złe. Skryte za polityką, wypychane za granice miasta i realizowane w myśl zasady "cel uświęca środki". Wiąże się z całkowitym ignorowaniem zwykłych mieszkańców, a również z negowaniem wszystkiego co można by uznać za osiągnięcia myśli społecznej, myśląc tylko o danym momencie i własnym zysku, bez zastanowienia, bez świadomości. 

czwartek, 30 stycznia 2014

Walerij Paniuszkin - Rublowka

Rublowka, to podmoskiewskie przedmieście, krótko przez autora określone "rezerwatem milionerów". Mieszkają tam Rosjanie najmajętniejsi i najbardziej wpływowi. Ale posiada ona swoją strukturę, i hierarchię, to nie tylko miejsce. O swoją pozycję na Rublowce trzeba walczyć i jej chronić, nigdy nie można być jej pewnym, jeden zły krok i można wpaść w przepaść. Mieszkańcy Rublowki toczą grę, w której stawką jest "wygrać życie". Reguły, jak i sama gra nie jest jawna, śledzić jest ją trudno, a jeszcze trudniej zrozumieć, czy opisać.

Właśnie takiego zadania podejmuje się Paniuszkin - próbuje zrozumieć zasady gry, wyróżnić różne figury, znaleźć zależności i przejść od szczegółu do ogółu - opisać ją w taki sposób, by ci którzy aktualnie grają nie byli najważniejsi - tak by stworzyć instrukcję obsługi Rublowki

Paniuszkin zaczyna od podstaw, od tego co widoczne gołym okiem, od opisu ruchów przeciętnych graczy. Im dalej, tym więcej mamy różnych zależności, zasad, zwiększa się stawka. Dodatkowo nie wszystko Paniuszkinowi udaje się rozgryźć. Kreśli obraz skomplikowany i niestety, mimo starań autora, rozłażący się w szwach.

sobota, 18 stycznia 2014

Donata Subbotko - W rozmowie

Donata Subbotko, jak w tytule - w rozmowie. Z mężczyznami - osobami, które na swój sukces pracowały długo i które śmiało można nazwać prawdziwymi gwiazdami. Sportu, estrady, kina, świetnymi reżyserami, aktorami, artystami kabaretowymi itd. Książka to 16 wywiadów z niezwykłymi osobami (Andrus, Englert, Gajos, Grabowski, Machulski, Marczewski, Marszałek, Mleczko, Młynarski, Niedźwiedzki, Olbrychski, Paskiowski, Piekarczyk, Seweryn, Tym, Wodecki) , dobrze znanymi, a jednak okazuje się - nie do końca.. Większość z nich to żyjące legendy, mające na swoim koncie wiele sukcesów, kultowe kreacje, ich nazwiska przywołują na myśl bardzo konkretne skojarzenia, każdy ich zna. W moim przypadku wielkim zaskoczeniem było to, że tak naprawdę o nich samych, jako osobach prywatnych wiedziałam niewiele. Na pewno nie są to gwiazdy lubiące się wywnętrzniać w kolorowych pismach i choć nie można zaprzeczyć ich wielkości, rzadko pojawiają się na pierwszych stronach gazet. Na swój wizerunek zapracowali jeszcze przed erą celebrytów i nadal ciężko pracują, ale w starym stylu, po cichu.

poniedziałek, 18 listopada 2013

Maciej Zaremba Bielawski - Polski hydraulik i nowe opowieści ze Szwecji

Maciej Zaremba Bielawski pisze o Szwecji i robi to z pozycji reportera szwedzkiego. Jest w połowie Szwedem, większość życia spędził w Szwecji, teksty, które znalazły się w książce pisane były z myślą o Szwecji i tam ukazały się po raz pierwszy. Czytając je poza jej granicami pierwsze co upada, właściwie po przeczytaniu już pierwszej strony, to mit o Szwecji, jako krainie mlekiem i miodem płynącej. 

W "Polskim hydrauliku" Zaremba Bielawski pokazuje system, który pięknie prezentuje się z zewnątrz, posiada nieskazitelną fasadę, jest wzorem i obiektem zazdrości; system, który psuje się od środka, sam staje się swoją ofiarą i w którym ważniejszy od człowieka jest właśnie system. Co może nie jest paradoksem, ale staje się nim, kiedy dodam, że jest to równoznaczne z tym, że od człowieka ważniejsza jest system, czyli sprawiedliwość społeczna, równość, człowiek jako koncept. Zasady, które miały chronić stają się pułapkami, a wszelkie nadużycia są na porządku dziennym.