wtorek, 12 lutego 2013

Joanna Bator - Piaskowa Góra

Muszę się przyznać, że rzadko czytam książki polskich autorów, tak jak i rzadko oglądam polskie filmy.  Stosunkowo często kuszę się jeszcze na reportaże, ale po literaturę piękną, tym bardziej współczesną okazjonalnie. Dlaczego? Denerwuje mnie język jaki zwykle można znaleźć w dziełach polskich autorów - nazywam go wymiotnym. Przerost formy nad treścią, ciągłe przekleństwa, karykaturalne postacie, opisywanie wszystkich możliwych obrzydliwości, przedstawianie bohaterów zawsze w złym świetle.. Właśnie z tym kojarzy mi się polska literatura ostatnich 10 lat.

Piaskowa Góra jest to pierwsza pozycja Joanny Bator z którą się zetknęłam. Słyszałam o tej autorce dużo i same pozytywy, więc moje oczekiwania co do tej pozycji były wysokie. Z początku nieco się zraziłam, ciężko było mi się wbić w rytm tej książki, który wymaga ciągłej czujności, gdzie opis jest bardzo gęsty, a zwroty częste. Brak dialogów, strumień świadomości (tylko czyj ten strumień?), często  oparty tylko na skojarzeniach, z dygresjami na kilkadziesiąt stron, bardzo rozbudowany - czasowo obejmujący ponad sto lat, kilka pokoleń, kilku rodzin. Zanim jednak to wszystko zaczęło samo żyć w mojej głowie musiałam zmierzyć się z moją niechęcią do tych obrzydliwostek tak eksploatowanych w polskiej literaturze.


Język, który tak razi w wielu przypadkach, w Piaskowej Górze sprawdza się doskonale. Nie on skupia uwagę, nie przeszkadza - ponieważ coś się za nim kryje, nie jest pusty, nie chodzi tu o grę słów, ale o to co się za nią znajduje. A znajduje się coś naprawdę dużego, prawdziwego, niezwykłego i fascynującego. Książka dotyka wielu kwestii - tożsamości, przeszłości.. Jest zbiorem pojedynczych historii, które tworzą całość, to co wie czytelnik, to co zauważa - skutek i przyczynę - jest czymś więcej niż sumą tych historii. Każdy bohater tej powieści coś wnosi, posiada jaką maleńką cząstkę wiedzy, odgrywa ważną rolę - choć tak naprawdę może być nudny, żyć w nieświadomości, w swoim zaścianku.

Piaskowa Góra, to książka, która mogłaby się nigdy nie kończyć i jednocześnie nigdy nie nudzić. W taki sam sposób można by pokazywać bez końca jak różne losy się krzyżują i na siebie wpływają, ostatecznie można by w ten sposób opisać cały świat..

Piaskowa Góra to pierwsza część trylogii - następne części to Chmurdalia oraz Ciemno prawie noc. Jestem przeszczęśliwa, że to nie koniec, że będę mogła zagłębić się w ten świat, żyjący swoim życiem, którego do końca nikt w pojedynkę pojąć nie będzie mógł.

Czytanie tej książki było trochę jak zabawa w Boga, który ze swej wysokości przygląda się toczącemu życiu - ludziom, którzy nie dostrzegają całości, którzy nie widzą ani początku ani końca, nie znają i nigdy nie poznają przyczyn i skutków.

Bardzo polecam tę książkę, naprawdę warto. Myślę, że każdy znajdzie jakiś swój punkt zaczepienia w tej powieści, wątek, który stanie się przewodnim. To również jest niesamowite - sposób i siła z jaką czytelnik jest angażowany w lekturę.. takie książki to rzadkość!

Ocena: 10/10

11 komentarzy:

  1. Strasznie intrygująca recenzja. Pierwszy raz słyszę o tej autorce i nigdy nie miałem kontaktu z jej twórczością. Może jak wpadnie mi w ręce spróbuję się z nią zmierzyć. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja właśnie czytam "Piaskową górę" coraz bardziej mnie intryguje...zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. zdecydowanie muszę sięgnąć po tę książkę, dzieki!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. "Piaskowa Góra" to jedna z moich ulubionych książek ostatniego czasu. Jest wspaniała, monumentalna jak barokowa katedra. Druga część, "Chmurdalia", także zapadła mi w pamięć, ale muszę jeszcze ochłonąć zanim coś o niej napiszę na swoim blogu.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. niedawno zaopatrzyłam się w tą książkę i liczę, że też przypadnie mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zainteresowałaś mnie "Piaskową górą", nie wiedziałem że jest tak dobra. Ostatnio nachodzi mnie chęć na dobrą polską literaturę i może to jest coś, czego szukam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi ciekawie, ale trochę przeraża mnie ten strumień świadomości. Taki sposób pisania może zabić nawet najlepszą książkę. Niemniej, będę pamiętać tytuł i może za jakiś czas przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem po lekturze Piaskowej góry i jednocześnie pod wrażeniem języka, jakiego autorka użyła w książce. Jakże nietuzinkowy, charakterystyczny dla bohaterów książki, płynie i płynie w mych uszach melodyjnie i już napewno wiem, że niebawem radość sprawi mi jej druga część - Chmuraldia. Kawał historii przekazany w nietypowy sposób poprzez opisy życia bophaterów tej książki, obudzi w wielu czytelnikach falę wspomnień i napewno wiele razy wywoła uśmiech na twarzy wywołany komizmem nienormalności lat 80-tych.

    OdpowiedzUsuń
  9. W ramach dygresji; zgadzam się całkowicie z tym, co napisałaś na poczatku, polskiej młodej prozy po prostu nie da się czytać. Przerost formy nad treścią u bardzo wielu niestety autorów. Myślałam, że tylko mnie to tak strasznie denerwuje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ech. Odkąd zobaczyłam nowe okładki książek Bator kusi mnie, aby je przeczytać. Szczególnie, że "Ciemno, prawie noc" podobało mi się, a 2 poprzednie podobno są lepsze...

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do dyskusji ;)