"Zabójczy księżyc", to pierwszy tom fantastycznej dylogii Sen o Krwi. Autorka wprowadza nas w nim w niepokojąco znajomy, pełen mitologicznych odniesień, a jednocześnie balansującej na granicy dobra i zła magii świat. Magia, polityka i religia; dobro i zło; sen i jawa; życie i śmierć.. Wydawać by się mogło, że jest to świat zbudowany na prostych opozycjach, ale nic bardziej mylnego! Wszystko jest tu płynne i się przenika, a każda postać, czy sytuacja jest złożona i wielowymiarowa, nic w tej książce nie może zostać poddane jednoznacznej ocenie, to ciągła gra. Gra między innymi z przyzwyczajeniami!
Głównymi bohaterami książki są kapłani Hananji, tzw. zbieracze, wysocy urzędnicy, książę, ambasadorowie. "Zabójczy księżyc" opowiada o spisku mającym na celu wywołanie okrutnej i bezsensownej wojny oraz o dociekaniu prawdy, poczynając od prawdy o sobie samym. To dwa główne elementy powieści, po pierwsze zapewniające równowagę w książce i po drugie stanowią o wartości tej pozycji. Historia spisku, sięgającego wysoko, dużo wyżej niż sądzili początkowo główni bohaterowie: zbieracz Ehiru, jego praktykant Nijiri oraz ambasadorka z odległego kraju - Sunandi, nadaje książce dynamizmu i sprawia, że czyta się ją jak najlepszy thriller polityczny. Z kolei ciągłe balansowanie między opozycyjnymi wartościami i wewnętrzne boje bohaterów nadają "Zabójczemu księżycowi" momentami wręcz filozoficzny charakter.
Świat N.J. Jemisin jest świetnie wykreowany, opiera się na tym co znane i obecne w kulturze, nie jest jednak powtarzalny. Książka pozwala cieszyć się odkrywaniem nowego świata, a jednocześnie wciąga za sprawą fabuły, której ten świat nie przyćmiewa. Napisana lekko, pełna zwrotów akcji i przejrzysta. Po prostu dobra. Stanowi całość, także śmiało można po nią sięgnąć nie martwiąc się, że kolejny tom dopiero się ukaże.
"Zabójczy księżyc" to lektura satysfakcjonująca, bez wyraźnych niedociągnięć, choć też nie wybitna. Jest to nadal tylko literatura służąca rozrywce. Jeśli ktoś lubi gatunek - śmiało polecam. Ja na pewno sięgnę po kolejny tom, chociażby z ciekawości wynikającej z tego, że wątki poruszane w tej części zostały zamknięte, więc przypuszczam, że autorka skupi się na jakiejś innej części świata i rozbuduje go.
Mam niestety też kilka wątpliwości co do tej pozycji. Z jednej strony naprawdę dobrze się tę książkę czytało, była wciągająca i do ostatniej strony trzymała w napięciu. Pozostał mi jednak pewien niedosyt, którego początkowo nie potrafiłam określić. Po zastanowieniu uznałam, że wynika on głównie z... właśnie tej lekkości i skupieniu na działaniach polityczno-religijno-magicznych i zbyt małej dawce zdziwienia, której po fantastyce oczekuję. Mam też wrażenie, że N.K. Jemisin trochę zbyt mocno czerpała z innych dzieł literackich, choćby z popularnej ostatnio "Gry o Tron". Mitologia, klasycy - ok, ale kiedy dopatruję się podobieństw do współczesnych dzieł - zapala mi się lampka.
Ostatecznie - jest to dobra książka, ale to wszystko. Zgrabna i zapewniająca kilka godzin niezłej rozrywki. Jeśli podejdzie się do niej z takim nastawieniem - sprawi przyjemność i kilka razy nawet pozytywnie zaskoczy poważniejszym tonem. Mnie właśnie z powodu zbyt dużych oczekiwań (które były wynikiem lektury pierwszej połowy książki, która była zdecydowanie bardziej refleksyjna i zapowiadała poważniejszą lekturę) książka ostatecznie nieco rozczarowała.
Ocena: 7/10